Modlitwa

Tak nam znana,tak nam bliska,
Tak codziennie praktykowana
Bywa jednak obca i daleka
I jakże często nieprawdziwa.
Dlaczego?
Modlitwa łączy się z wiarą.
Kto nie wierzy,ten się nie modli.
Kto ma słabą wiarę,słabo się modli.
Modlitwa jest na miarę pragnień.
Jeżeli te są wielkie,
Człowiek staje się mężem modlitwy.
Pragnienia małe,to mała modlitwa.
Brak pragnień,to brak modlitwy.
Modlitwa jest wyrazem miłości.
kto nie kocha,ten się nie modli,
Albo modli się źle.
Człowiek pełen miłości,
Jest także pełen modlitwy.
Grzech nie przekreśla modlitwy,
Zmienia jej tylko charakter.
Modlitwa staje się wołaniem o przebaczenie.
A jaka jest Twoja modlitwa,
Mój bracie w Chrystusie?

(Jan Pałyga SAC,
Młodzież pyta)

"Opatrzność "wschodzi" każdego ranka wcześniej niż słońce"

Loading...

Witam na moim blogu :-)

Chciałabym tutaj ukazać jak ważna w życiu człowieka jest modlitwa- szczera rozmowa z Bogiem.Od modlitwy, jak to powiedziała Matka Teresa z Kalkuty- zaczyna się wszystko,zaczyna się piękna droga z Bogiem.Człowiek musi otworzyć swoje serce,w ciszy stanąć przed Panem,by zrozumieć wiele,dostrzec prawdziwe piękno,aby Bóg mógł działać w życiu.
Bez modlitwy człowiek nie pozna woli Bożej,pełni swoją wolę,robi to,co sam chce,a przez to pakuje się w kłopoty.Bez modlitwy,to co człowiek buduje nie ma sensu i runie.Tylko,wtedy jeśli człowiek buduje swoje życie na skale jaką jest Chrystus- wygra je(Dom na skale Mt 7,21-27).
"Modlitwa to przede wszystkim słuchanie Boga. Wiara to zawierzenie Mu. Życie to wierność Jego słowu. Kto pragnie, by jego modlitwy były owocne, winien Boga słuchać, ufać Mu i być Mu wiernym. Kto tak czyni, ten buduje dom swego życia oparty na mocnym fundamencie."
ks. Janusz Wielgus
Człowiek obraża Boga,jeśli modlitwa jest dla niego tylko obowiązkiem.
Życie jest pełne niespodzianek.Czasem znajdujemy się w sytuacji,kiedy sami nie możemy zrobić nic,ale za pomocą modlitwy możemy wiele,łaska Boża dosięga wszędzie,modlitwą możemy dosięgnąć tam,gdzie człowiek już nie może nic.
"Modlitwa jest największą siłą świata"- o.Franciszek Jordan (założyciel Salwatorianów).
Dlaczego tak wielu ludzi się poddaje,dlaczego odrzuca miłość Boga,gdy On wyciąga rękę?
Proszę,pomódl się,by coraz więcej ludzi otwierało swoje serce na miłość Boga,by pokładali w Nim ufność,by dostrzegli moc modlitwy.


(marzec 2009 rok)

"Wsłuchaj się w ciszę, a usłyszysz Boga"

"Wsłuchaj się w ciszę, a usłyszysz Boga"
św. Augustyn

Cisza- wejście w miłość Boga,wsłuchanie się w serce samego Boga

Dzisiejszy świat jest zabiegany,żyjemy w pośpiechu,hałasie,ciągle brakuje nam czasu. Jak łatwo zgubić drogę do Boga.

Świat oferuje wiele: kariera,sława,pieniądze,moda...,ale czy to wszystko nie przysłania nam Boga,którego powinniśmy stawiać na 1-wszym miejscu w życiu?

Pojawiają się coraz to nowsze czasopisma,reklamy zaślepiające nam oczy,ukazujące życie sławnych,pozornie szczęśliwych,mających wszystko ludzi,którzy tak na prawdę wcale nie są szczęśliwi,bo pienądze,kariera stają się jakby bożkiem na 1-wszym miejscu,człowiek zapomina o Bogu,który kocha i nie chce by człowiek zbłądził,chce prowadzić przez życie,ale trzeba zrezygnować ze swojego "ja" i pozwolić Bogu zająć się wszystkim.
Dla człowieka,który sam nie doświadczy obecności Boga,może to być niezrozumiałe,jak można Go usłyszeć.A jednak można:-),ale nie w ciągłej gonitwie,hałasie,ale właśnie przebywając w ciszy,trzeba otworzyć swoje serce,a Bóg reszty dokona.Pan Jezus też rozmawiał z Bogiem w ciszy,bo właśnie cisza jest wejściem w tą miłość Boga.

"Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga..." Łk 6,12-13.

Gdy człowiek otwiera swoje serce,otwiera się na łaskę.Czasem pośród tego życia w biegu warto zatrzymać się choć chwilkę,zastanowić nad swoim życiem
"czy ja podążam drogą Bożą?",znaleźć choć chwilę dla Boga,chwilę ciszy,nie tylko by mówić,ale pozwolić,by to On mówił.

Droga z Bogiem nie jest łatwa,im bliżej Boga człowiek chce być,tym bardziej szatan działa,jest dużo przeciwności (dlatego wielu się poddaje),ale Bóg walczy o człowieka,wspiera swą łaską i droga z Nim jest najpiękjniejszą i jedyną drogą do szczęścia.

Rozmowa z Bogiem jest najpiękniejszą modlitwą.Bóg wszystko wie,bo On zna,przenika...,ale pragnie,by człowiek pośród swoich obowiązków nie zapominał o Nim,by rozmawiał i był przed Nim szczery,to właśnie od tej modlitwy- szczerej rozmowy,zaczyna się wszystko,piękna droga z Bogiem,gdy człowiek nią podąża- nie zbłądzi.



Takie moje przemyślenia pewnego razu nad rzeką :-)

(2009rok)



"Wpatruj sie w Niego,rozmyślaj o Nim,uwielbiaj i staraj się Go naśladować"

"Wpatruj sie w Niego,rozmyślaj o Nim,uwielbiaj i staraj się Go naśladować"
św. Klara

Adoracja Najświętszego Sakramentu- modlitwa ciszą

Przedziwne
Okruszek Chleba
rozmowa cichych spojrzeń
Nie mam sił
Nic
Wiara
Okruszek Chleba
potrafi ze mną płakać
sił- nie mam
Ty
Wiara
Nie chcę odejść
Okruszek Chleba
i całe moje życie
w Tobie tyka.

s.Patrycja

* * *

"Pięknie jest zatrzymać się z Nim [Chrystusem] i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13,25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. (...) Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie" (Ecclesia de Eucharistia, 25).
Jan Paweł II

Od spotkania z Jezusem zaczyna się wszystko,człowiek zmienia się,stając się otwarty na łaskę.
Jak to powiedziała Matka Teresa z Kalkuty:
"Wszystko zaczyna się od modlitwy,która rodzi się w ciszy naszych serc".

Adoracja Najświętszego Sakramentu- czas modlitwy, nie tylko słowami, także ciszą, milczeniem serca,jest najpiękniejszą modlitwą,kiedy człowiek klęcząc wpatruje się w samego Boga,rozmawia z Nim w ciszy,która jest wejściem w miłość Boga.

Czasem adoracja może wydawać się nudna,nie mamy sił na modlitwę,nic nie przychodzi nam do głowy,nie czujemy obecności Pana Jezusa,ale to nie powód,by odchodzić z adoracji- Jezus jest! i właśnie wtedy,w tym czasie nasza obecność trwania przed Nim jest najpiękniejszą modlitwą.Ważne jest,byśmy nie czekali,aż przyjdzie ochota na modlitwę.Jeśli postanowimy sobie,że np.15 min.spędzimy na adoracji-to mimo różnych pokus,które będą nas odciągać od adoracji- warto wytrwać.
Jezus przenika nas,On wie-On wszystko wie,nie trzeba nic mówić,poprostu wpatrywać się w "Ukrytą Miłość",a On napełni nas swoim pokojem i miłością.

św. s.Faustyna:
"Kiedy się pogrążyłam w modlitwie, zostałam w duchu przeniesiona do kaplicy i ujrzałam Pana Jezusa wystawionego w monstrancji; na miejscu monstrancji widziałam chwalebne oblicze Pana i powiedział mi Pan: Co ty widzisz w rzeczywistości, dusze te widzą przez wiarę. O, jak bardzo mi jest miła ich wielka wiara. Widzisz, że choć na pozór nie ma we Mnie śladu życia, to jednak w rzeczywistości ono jest w całej pełni i to w każdej Hostii zawarte; jednak abym mógł działać w duszy, dusza musi mieć wiarę. O, jak miła Mi jest żywa wiara" (Dz. 1420).



Dzisiejszy świat jest pełen hałasu,ludzie wciąż zabiegani,ciągle brakuje czasu dla Boga,moda,reklamy,sława,kariera,pieniądze itd.przysłaniają nam oczy,a tak jak roślina potrzebuje wody,by mogła żyć- tak dusza człowieka potrzebuje Boga,którego na pewno nie znajdzie w hałasie,ale właśnie w ciszy.
Jak to powiedział św.Augustyn:
"Wsłuchaj się w ciszę,a usłyszysz Boga"
Tylko w ciszy można się wsłuchać w serce samego Boga i usłyszeć Jego głos,wiele zrozumieć,dostrzec prawdziwe piękno.
Adorując Pana Jezusa trwamy przy Nim jak Maria z ewangelii.Gdy Marta Mu usługiwała,Maria siedziała u Jego stóp i wsłuchiwała się w Jego słowa (Łk 10,38-42). Jezus powiedział: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona."
"Chrystus nie gani Marty za jej działanie, lecz za to, że ono, nie jest poprzedzone słuchaniem. Słuchając, napełniamy swoje serce, a z serca rodzą się czyny. W życiu nie wystarczą tylko umiejętności manualne, trzeba jeszcze nauczyć się słuchać. Ważne jest nie tylko to, co robimy, lecz także to, kogo i jak słuchamy." -Ks. Janusz Wielgus

Tylko Bóg zna nas najlepiej,tylko z Nim nie pobłądzimy,jeśli będziemy wsłuchiwać się w Jego głos,jeśli pozwolimy Mu działać w naszym życiu,jeśli poświęcimy Mu choć chwilę naszego czasu.

"Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym, ale raczej czasem, który zyskujemy, aby nadać głęboko ludzki charakter naszym relacjom z innymi i naszemu życiu".
Jan Paweł II

Adoracja- wejście w klimat uwielbienia. Piękne słowa o adoracji:

(...)"Wierzę mocno, że On - patrząc - dotyka, ogarnia czułością moje chore miejsca, ogarnia czułością te zakamarki serca, które jeszcze drżą z lęku, niepewności... Jezus całuje we mnie te drżące miejsca... Dotyka je z czułością, w milczeniu. O nic nie pyta. Po prostu JEST, a ja jestem przy Nim. Milczymy. A jednak wszystko wiemy. Nie potrzeba słów."(...)
"W tej godzinie- obiecał Pan Jezus- uprosisz wszystko dla siebie i innych;
w tej godzinie,stała się łaska dla świata całego- miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość" (Dz 1572).


Jezu, ufam Tobie

Ufność

"Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a jest nim- UFNOŚĆ. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się,że żądają wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca." (Dzienniczek, 1578)

Boję się, Panie...

Boję się powiedzieć "tak", Panie.
Dokąd mnie zaprowadzisz?
Boję się wyciągnąć los,
Boję się położyć swój podpis u dołu czystej kartki,
Boję się tego "tak", które zażąda dalszych "tak".
A jednak nie mam spokoju.
Ścigasz mnie, Panie, oblegasz ze wszystkich stron.
Szukam gwaru, bo boję się usłyszeć Ciebie,
ale Ty wślizgujesz się w chwile ciszy.
Uciekam z drogi, bo Ciebie zobaczyłem,
ale Ty czekasz na mnie u końca ścieżki, którą idę.
Gdzie mógłbym się ukryć? Wszędzie spotykam Ciebie.
Więc nie można Ci się wymknąć.

...Ale boję się powiedzieć "tak", Panie.
Boję się podać Ci rękę, bo ją zatrzymasz w swojej;
Boję się spotkać Twój wzrok, bo jesteś uwodzicielem;
Boję się Twego wymagania, bo jesteś Bogiem zazdrosnym.
Jestem ścigany, ale kryję się.
Jestem jeńcem, ale mocuję się i walczę, choć wiem, że
jestem pokonany,
Boś Ty silniejszy. Panie; Ty posiadasz świat, a mnie go zabierasz.

Gdy wyciągam rękę, by chwytać osoby i rzeczy, znikają sprzed mych oczu.
To nie jest wesołe, Panie - niczego nie mogę wziąć dla siebie.
Kwiat, który zrywam, więdnie w mych palcach;
Wybucham śmiechem, ale śmiech zamiera mi na wargach;
Tańczę walca, a taniec wprawia mnie w drżenie i niepokój.
Wszystko wydaje mi się puste,
Wszystko wydaje mi się próżne.
Uczyniłeś pustynię wokół mnie.
I głodny jestem.
I pragnę.
Cały świat nie mógłby mnie nasycić.

A przecież kochałem Cię, Panie; co ja Ci zrobiłem?
Dla Ciebie pracowałem, dla Ciebie się dawałem.
O wielki, straszny Boże, czegóż Ty jeszcze chcesz?

Moje dziecko, dla ciebie i dla świata ja chcę więcej!
Przedtem to było twoje własne działanie.
Ale nic mi po nim.
Zachęcałeś mnie, bym je chwalił, prosiłeś,
bym je podtrzymywał, chciałeś zainteresować mnie swoją pracą;
Ale widzisz, dziecko, tyś odwracał role!
Patrzyłem na ciebie, widziałem twoją dobrą wolę.
Teraz chcę czegoś więcej dla ciebie.
Już teraz będziesz pełnił nie własną czynność, ale wolę twego Ojca Niebieskiego.

Powiedz "tak", moje dziecko.
Potrzeba mi twego "tak", jak potrzebne mi było "tak" Maryi,
żebym mógł zejść na ziemię.
Bo to ja mam być przy twej pracy,
To ja mam być w twej rodzinie,
To ja mam być w twojej dzielnicy, a nie ty,
Bo to mój wzrok przenika, a nie twój,
To moje słowo trafia, a nie twoje,
To moje życie przemienia, a nie twoje.
Daj mi WSZYSTKO, powierz mi WSZYSTKO.
Potrzeba mi twego "tak", by móc cię poślubić i zejść na ziemię.
Potrzeba mi twego "tak", by dalej zbawiać świat!

O Panie, boję się Twych wymagań, lecz któż Ci się oprze?
Aby przyszło Twoje Królestwo, a nie moje,
Aby Twoja wola się stała, a nie moja,
Pomóż mi powiedzieć TAK.

M.Quoist


--------------------------------------------------------------------------------

Ogólnopolskie Spotkanie Młodych- Lednica :-)

Jeżdżę na Lednicę od 2004r.,jeszcze wtedy przemawiał do nas Jan Paweł II,zapamiętałam jego słowa,by nie bać się powiedzieć "TAK" Chrystusowi.

"Drodzy młodzi Przyjaciele,Chrystus pyta każdego i każdą z Was:
"Czy miłujesz...?"
Chrystus pyta: "Czy miłujesz Mnie...?"
Chrystus pyta: "Czy miłujesz Mnie bardziej...?"
Wejdź w głębię swego młodego serca.Tam znajdziesz odpowiedź.
Miłość jest w Tobie.To Boży dar.
A zatem patrz w przyszłość i nie bój się powiedzieć Chrystusowi:TAK.
Choć to miłość wymagająca,nie bój się kochać Chrystusa.
On pierwszy nas umiłował...- umiłował do końca."

Wtedy hasłem było:"Daj się złowić w sieć miłości" i dałam się złowić - byłam już 5 razy.Lednica wciąga!;-).
Dostawaliśmy pierścienie z ewangelią św.Jana 21,17 jako przynależność do Chrystusa- noszę go od 5-ciu lat:-).Każde spotkanie nad Lednicą umacnia wiarę,otwiera oczy na wiele spraw,pomaga odpowiadać Bogu "TAK",czuje się taką radość w sercu,obecność i miłość Bożą,gdy wielbimy Pana tańcem i śpiewem.Gdy rok temu samoloty nakreśliły nad nami serce przebite strzałą to aż ciarki przeszły Bóg kocha nas ciągle taką samą miłością,niezależnie od naszych uczuć (bo nie zawsze czujemy Jego obecność i miłość:).Lednica zbliża do Boga,uczy spojrzenia na wszystko oczami wiary,pozwala zrozumieć i dostrzec wiele spraw.
CHWAŁA PANU za to,że prowadzi nas swoimi drogami!!! :-)

"Chrystus -to przepaść pełna światła...
ten,kto w nią spojrzy,musi się w nią rzucić".
Franz Kafka

Kolejne spotkanie nad Lednicą już 5 czerwca 2010 r.
Temat spotkania: Kobieta = dar + tajemnica.

L.E.D.N.I.C.A

L.E.D.N.I.C.A
-kocham to miejsce:-)

kliknij na obrazek:-)

Na Lednicy wybrałeś(aś) Chrystusa. Codziennie ponawiaj ten wybór, odmawiając tę modlitwę:


Panie Jezu Chryste!
Ciebie wybieram jako mojego Pana
i za Apostołem Piotrem powtarzam:
Ty jestes Chrystus
Boga Syn,
Zbawiciel.
Tobie oddaję moją przeszłość,
dzień dzisiejszy
i całą moją wieczność.
Ty jesteś moją Prawdą!
Ty jesteś moją Drogą!
Ty jesteś moim Życiem!
Teraz i na wieki.
Amen.

Otwórzcie bramy

Otwórzcie bramy
"Otwórzcie bramy, co nietknione stały.
Otwórzcie bramy, bo idzie Król chwały.
Któż ten Król chwały? Pan o cnoty dbały.
On w te drzwi wnidzie, on jest Królem chwały.(...)



Gdy Jezus stanie na drodze życia- wszystko się zmienia,otwiera nasze oczy,pozwala zrozumieć wiele spraw i dostrzec prawdziwe piękno.Jednak,aby Jezus zagościł w naszym życiu, trzeba Mu na to pozwolić, czyli otwotzyć swoje serce na Jego głos.
Droga z Bogiem, to droga pod prąd, czyli nie łatwa, ale jedyna ukazująca prawdziwe piękno, prawdziwe wartości i tylko ta droga, tak naprawdę prowadzi do szczęścia.

"Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują." (Mt 7,13-14)

Na świecie jest mnóstwo pokus,w życiu łatwo można się pogubić,zboczyć z właściwej ścieżki.
Czasem warto się zastanowić,jaką bramą przechodzę,jaką drogą podążam,czy idę na łatwiznę, czy umiem odmówić sobie czegoś dla jakiegoś dobra, co wybieram?:
- czas spędzony z Bogiem na modlitwie/czas spędzony przy komputerze
- post/pyszne ciasto,któremu ciężko się oprzeć
- uczciwość/oszustwo
- praca/lenistwo
itd.
Jezus mówi do nas poprzez nasze sumienie,tylko czasem dostrzegamy to dopiero po fakcie.
Zastanów się, co oznacza "ciasna brama" w Twoim życiu?

Otworzysz Mu?

Otworzysz Mu?

Zamknięte serce- dlaczego?

Jak ważna w życiu człowieka jest modlitwa,to poprzez nią chrześcijanin może otworzyć swoje serce dla Boga,jak dla najlepszego przyjaciela.

* Dlaczego tak trudno otworzyć się na działanie łaski?
* Dlaczego człowiek nie chce przyjąć tajemnicy miłości Boga?

Tajemnica zatwardziałości ludzkiego serca:

- chciwość
- zazdrość
- pycha
- wygodnictwo
- brak ducha modlitwy

"Modlitwa to umiejętność przyjęcia Bożego słowa. Nie można pozwolić, by słowo Boże upadło na ziemię. Trzeba otworzyć serce tak, by słowo Boga zawsze w nie wpadło. Człowiek, który umie się modlić, umie przyjmować Boże słowo. Łaska jest zawsze Bożym słowem. Dlatego, kto nie umie słuchać Boga, ten nie potrafi przyjąć łaski."(...)


Modlitwa nie wysłuchana- dlaczego?

Modlitwa nie wysłuchana- dlaczego?
kliknij na obrazek:-)

"Panie, naucz nas modlić się" (Łk 11,1)

(...)"Pomyśl: Wszystko, czym jesteśmy jako ludzie myślący, poszukujący prawdy, dobra i piękna, zdolni do miłości i przyjaźni z innymi ludźmi i z Panem Bogiem — wszystko to Jemu zawdzięczamy. Ty i ja. Wszyscy ludzie, choć rzadko o tym myślą.

Pan Bóg nie tylko „niegdyś” stworzył świat i ludzi. Bóg bezustannie podtrzymuje świat i nas przy istnieniu i życiu. Żyjemy w ręku Boga, najlepszego Ojca.

Co więcej, od chwili chrztu, Pan Jezus przyjął nas za swoje przybrane dzieci. Odtąd, a zwłaszcza od chwili umocnienia Duchem Świętym w sakramencie bierzmowania, mamy prawo do nieba, czyli do zażyłości z Ojcem i Synem, i Duchem Świętym.

I jak tu nie rozmawiać z Jezusem, który nas pierwszy umiłował i który wciąż nas pierwszy miłuje, zanim my jeszcze o Nim zechcemy pamiętać i pomyśleć?

Modlić się — to stanąć w obliczu Boga ze czcią i miłością (K. Rahner)."(....)
(www.opoka.org.pl)

(...)"Przede wszystkim, zanim zaczniemy się modlić, powinniśmy sobie zawsze przypomnieć, że Bóg nas słyszy i żywo odczuwa nasze modlitwy. Na to odczuwanie naszych modlitw zwraca uwagę Vassula, kiedy pisze:
«Po moim odmówieniu podyktowanej mi modlitwy, Bóg bardzo się wzruszył i Swoim pełnym uczucia Głosem powiedział: Niebiosa należą do ciebie, Moje dziecko. Żyj dla Mnie, oddychaj dla Mnie, przyznaj Mi pierwsze miejsce, kochaj Mnie, Moje dziecko. Wszystko, co posiadam, należy do ciebie. Dzięki twojej miłości i wierności Mój Dom będzie również twoim domem. Licz na Mnie, twojego Abba. Podejdź bliżej Mnie i zajmij miejsce w Moim Najświętszym Sercu» (19.09.91).
Jezus odczuwa każdą naszą modlitwę, ponieważ kocha nas najbardziej czułą miłością. «Wszystko, co robicie - mówi - czyńcie z miłością dla Miłości, a Ja nie pozostanę milczący, nieczuły ani niewrażliwy na waszą modlitwę, ponieważ jestem pełen Miłosierdzia i Czułości» (10.10.89)."(...)


"Ta przyjacielska rozmowa z Bogiem - w której przez nasze usta wypowiada się przede wszystkim nasze pełne miłości serce - ma odbywać się w spokoju, skupieniu, w ciszy. Jezus przypomina nam: «Nie módlcie się w pośpiechu. Dbajcie o skupienie i módlcie się wolniej, patrząc na Mnie. Ja jestem Obecny. Niech dotrą do Mnie wasze modlitwy» (16.12.88). «Przyjdźcie, gorąco pragnę być z wami. Nie śpieszcie się zatem i nie bądźcie niecierpliwi, gdy się modlicie» (29.09.89). «Nie śpiesz się... Ja słucham, ale ty zachowujesz się tak, jakbyś myślała, że zaraz odejdę, i dlatego się śpieszysz... Zwolnij i medytuj nad każdym słowem modlitwy» (14.11.89).

Boga można usłyszeć w ciszy. Spotkanie, rozmowa z Nim wymaga przede wszystkim wyciszenia wewnętrznego.
«Przyjdź - mówi Jezus - adorować Mnie w ciszy. Patrz na Mnie w ciszy, kochaj Mnie w ciszy» (5.06.89). «Wznieście wasze oczy ku niebu i módlcie się w ciszy, jak Ja modliłem się do Mojego Ojca» (10.10.89). «Przyjdź do Mnie w kontemplacyjnej adoracji... Ja i ty, ty i Ja, twarzą w twarz w zupełnej ciszy. Ja - ujawniający ci Moje Piękno i ty - uwielbiająca Mnie» (12.10.89). «Cisza jest modlitwą najskuteczniejszą ze wszystkich...» (9.03.91)".



1.Na czym polega potęga modlitwy?
2. Jakie znaczenie ma modlitwa?
3.Co znaczy, że modlitwa jest orężem w walce z szatanem?
4.Dlaczego modlitwa jest zawsze skuteczna?
5.Co znaczy, że zawsze można zacząć się modlić?
6.Dlaczego modlitwa nie może być tylko dodatkiem do życia?
7.Jak się modlić?


"Panie w Twej ciszy wiem, że mnie kochasz"

Wiara jest jak kwiat- trzeba ją pielęgnować;-)

Wiara jest jak kwiat- trzeba ją pielęgnować;-)
kliknij;-)
Nasze życie duchowe jest jak kwiat.
Podlewany rozkwita i po pewnym czasie staje się różą, piękną w ludzkich oczach.
Tak jest z naszą wiarą, aby rozkwitła, musi być "podlewana modlitwą", byśmy stali się piękni w Bożych oczach i nie ustali w drodze.

Jan Paweł II o modlitwie

Jan Paweł II o modlitwie
kliknij
"To modlitwa wniesie radość w wasze życie
i pomoże wam pokonywać przeszkody,
które utrudniają prowadzenie chrześcijańskiego życia".
Jan Paweł II do młodzieży

"Modlitwa jest miłosną więzią z Bogiem"

"Modlitwa jest miłosną więzią z Bogiem"
św.Teresa od Jezusa
Cztery etapy modlitwy

(...)"Etapy modlitwy są raczej po to, żeby uwrażliwić się na własne przeżywanie i połapać się, gdzie jestem i dlaczego "takie coś" się we mnie dzieje."(...)
Te etapy można pokazać na przykładzie Eliasza,ktory został przez Boga przyprowadzony do góry Horeb (Synaj) i tam przeżył spotkanie z Bogiem. "Miało ono cztery etapy. Najpierw rozpętała się potężna wichura, która łamała skały. Potem przyszło trzęsienie ziemi. Potem palący ogień. W żadnym z tych znaków jeszcze nie było Boga, ale wszystkie poprzedzały Jego nadejście. W końcu Eliasz posłyszał szmer łagodnego powiewu i wtedy przyszedł do niego Bóg.

Te cztery znaki, symbolizujące nadchodzącego Boga, przypominają etapy naszej modlitwy.

1. Wichura łamiąca skały - pierwszy krok na drodze modlitwy jest jak wichura: dzieje się w nas coś potężnego, coś co - jak się zdaje - potrafi usunąć wszelkie kamienie i przeszkody z naszej drogi. Modlitwa na tym etapie wydaje się czymś,co usuwa wszelkie przeszkody na drodze do Boga.

2. Trzęsienie ziemi - trudny okres. Ziemia zmienia się w wodę. Wydaje się, że nic nie jest pewne. To, co dotąd stanowiło oparcie, staje się zagrożeniem. Na tym etapie modlitwa staje się trudna, nieraz bezsensowna. Wielu z nas tutaj właśnie schodzi z drogi modlitwy. Modlitwa przestaje być atrakcyjna. Wymaga wewnętrznej stałości i zdecydowania, skoro wszystko wokół przestaje być pewne.

3. Ogień - okres żarliwości. Ogień chce się rozprzestrzenić. Trzecim etapem na drodze modlitwy jest postawa misjonarska. W modlitwie znów zaczynamy "coś" odnajdywać i wtedy chcemy usilnie dzielić się tym, zachęcać do modlitwy, także narzekać, że "ludzie się nie modlą", że "mało się modlimy". Taki ogień modlitwy chce pochłonąć cały świat. Na tym etapie wielu się zatrzymuje, sądząc, że to już koniec.

W tych trzech znakach jeszcze "nie ma Boga" - jak mówi Druga Księga Królewska. Ale te trzy znaki poprzedzają Jego nadejście, przygotowują Mu drogę, informują, że On nadchodzi.

4. Łagodny szmer powiewu - Szmer powiewu, czyli to, co niewyczuwalne. Normalnie, w codzienności nie słyszymy łagodnego "szmeru powiewu", zagłuszają go setki innych, ważniejszych sygnałów. Szmer łagodnego powiewu oznacza delikatną wrażliwość, umiejętność patrzenia, czułość i uwagę. Oznacza cieszenie się małym dobrem, otwarcie się na to, co jest i podporządkowanie temu swoich pragnień. Łagodny szmer oznacza pokój nadchodzącego Boga. Tutaj jest przychodzący do nas Bóg."(...)



                                     * * *


Rozproszenia na modlitwie

Co z tym robić? Po pierwsze i ostatnie nie przejmować się ani nie złościć na siebie. Cokolwiek dzieje się na modlitwie, biorą w tym udział dwie osoby: Pan Bóg i ja. Zostawmy Panu Bogu sposób jej prowadzenia. To normalne, taki jest człowiek - czasami się rozprasza. Dopiero po zauważeniu faktu, że się rozpraszam, mogę zacząć z tym walczyć.

Warto też zastanowić się, czy dane "rozproszenie" jest tylko rozproszeniem, czy jakąś ważną sprawą, którą nagle pokazuje mi Pan Bóg. Gdy zagłębiam się w obecności Pana Boga, czasem coś jakby stara się przeszkodzić mojemu skupieniu.Bardzo często modlitwa, jeśli jest oświecana mocą i prawdą Bożą, odsłania sfery w moim życiu, w które chce wejść Pan Bóg, aby je uzdrowić. Pokazując prawdę o nas samych, pokazuje przeszkody i bariery, które są w nas i uwierają w takich sytuacjach.

Gdy zauważę, że myślę o czymś innym niż o Bogu, to nie rozważam dlaczego, ani dalej w to nie brnę, tylko wracam myślą do Boga. Uwaga! NIGDY NIE WOLNO SIĘ DENERWOWAĆ! Można też roztargnienie przekształcić w modlitwę, i tak np. niepokój o coś zamienić w modlitwę za to co mnie niepokoi. Być może dany niepokój wypływa z działania Pana Boga, który pokazuje mi jakiś problem do rozwiązania. Warto pamiętać, że rozproszenia pokazują prawdę o mnie samym i bez nich modlitwa nie była by do końca prawdziwa. Poza tym właśnie takiego, roztargnionego i rozpraszającego się - nieprzygotowanego na przyjęcie miłości - kocha Pan Bóg.

Rozproszeniu nie mogę się poddawać, ale i nie powinienem sobie nim zawracać głowy bardziej niż miłością Boga do mnie, który właśnie do mnie mówi.(...)


                                      * * *


Modlitwa nie wysłuchana

" "Modliłem się, ale Bóg mnie nie wysłuchał. Tak długo prosiłem, ale On milczał, zostawił mnie samego, nie pomógł mi" - mówią niektórzy zawiedzeni na Bogu. Padają ofiarą własnego wyobrażenia o modlitwie, wyobrażenia dalekiego od wzoru, jaki dał uczniom Chrystus. Jest nią Modlitwa Pańska.

Zauważmy hierarchię spraw, z jakimi Chrustus uczy nas zwracać się do Boga: pierwsze trzy prośby dotyczą troski o chwałę Bożą: uświęcenie Jego imienia, przyjście Jego Królestwa i wypełnienie się Jego woli. "Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi" - jest wyrazem gotowości całkowitego zdania się na Boga w sprawach codziennych.

Nie ma W tej modlitwie trajkotania, zasypywania Boga sprawami mało istotnymi. Jest prośba o chleb powszedni, czyli o bezpieczną egzystencję, ale więcej jest troski o duszę. Świadczy o tym prośba o przebaczenie win i gotowość przebaczania innym, prośba, by Bóg chronił nas przed pokusami, strzegł przed uleganiem złu.

"Ojcze nasz" to streszczenie najistotniejszych spraw, na których powinno zależeć człowiekowi wierzącemu. Czy jednak zależy mu na tym np., by świat zachwycił się Ewangelią, by czcił Jedynego Boga, żył oczekiwaniem na powrót Syna? Czy zależy mu bardziej na własnej duszy niż na ciele i materialnym powodzeniu? "Nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie waszych żądz" - tłumaczył apostoł Jakub milczenie Boga w pewnych sprawach.

W porównaniu z Modlitwą Pańską w naszych modlitwach ciągle za dużo przyziemności, drobiazgów, a za mało troski o sprawy wielkie - sprawy Boga i Chrystusowego Kościoła. Za mało też pokory, ufności i wytrwałości w sprawach prywatnych, za dużo roszczeń i niecierpliwości.

Przecież "Ojciec wasz wie, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie" - zapewniał Zbawiciel. On nie oczekuje od nas przesadnego gadulstwa, choć ceni naszą wytrwałą modlitwę. Oczekuje także naszego słuchania - wszak modlitwa to rozmowa - a nie monolog z listą naszych życzeń. Bóg - bliski i kochający Ojciec - doskonale wie, czego nam potrzeba. Wie lepiej od nas, co dla nas najważniejsze. Swoją wszechwiedzą obejmuje całe nasze życie, wie, jakie skutki pociągnęłoby za sobą wysłuchanie wszystkich próśb zgodnie z naszym życzeniem.

Trzeba uczyć się modlić jak Chrystus - najpierw o to, co najistotniejsze z punktu widzenia wiary, potem o naszą codzienność - o to, co dobre, godziwe; prosić umiejętnie, właściwie, a więc nie za wszelką cenę, ale o ile będzie to zgodne z wolą Bożą. Bo może się zdarzyć, że prosimy o coś, co tylko pozornie będzie dla nas dobre, co w przyszłości obróciłoby się przeciw nam. My nie możemy o tym wiedzieć, ale Bóg - tak. Może np. ucząc się pilnie, modliliśmy się o przyjęcie na wybrane studia, może prosiliśmy Boga o miłość konkretnej osoby... ale bez rezultatu. Pozostało rozgoryczenie, choć prawdopodobne jest, że wybrany kierunek studiów nie odpowiadałby naszym zdolnościom, może zamknąłby drogę do czegoś innego, w czym będziemy lepsi? Może człowiek, o którego zainteresowanie zabiegaliśmy, nie spełniłby naszych oczekiwań, może my nie umielibyśmy go kochać tak, jak pokochamy kogoś innego...

Tylko Bóg zna ostatecznie odpowiedź, dlaczego nie stało się tak, jak chcieliśmy. Jednego możemy być pewni. On w swej mądrości prowadzi nas zawsze najlepszą dla nas drogą.(...)"


                                        * * *


Natrętne myśli na modlitwie

"Gdy tylko rozpoczynam się modlić w ciszy, zaraz zalewa mnie rzeka rozmaitych myśli. Uprzytamniam sobie, ile rzeczy mam jeszcze do zrobienia, a jedna wydaje się być pilniejsza od drugiej. Widzę w wyobraźni pewne osoby, których widok wywołuje we mnie rozmaite nastroje. Nagle zaczynam myśleć: "Jak on (ona) mógł mi coś takiego powiedzieć!" Narasta we mnie oburzenie, niepokój, poczucie niesprawiedliwości, krzywdy, upokorzenia itd... Usiłując jednak się modlić, walczę z tymi myślami z cala determinacją, lecz bezskutecznie, ponieważ narzucają się tym natrętniej. Czuję niechęć do modlitwy z powodu tej wyczerpującej i nieskutecznej walki...

Kłopoty z rozproszeniami i natrętnymi myślami ma każdy modlący się człowiek.(...)
Zauważmy, że człowiek rozproszony nie potrafi słuchać innych. Nie jest w stanie skupić uwagi na tym, co drugi chce powiedzieć. Świadczy to o tym, że człowiek taki nie potrafi przede wszystkim słuchać samego siebie, nie umie wsłuchiwać się w głos własnego wnętrza. Tymczasem, nasze wnętrze ma bardzo wiele do powiedzenia! Wydawałoby się, że wystarczy jedynie zanurzyć się w ciszę i zacząć się modlić, a oto pojawiają się natrętne myśli i przeróżne rozproszenia. Lecz jeżeli na modlitwie nie podejmiemy walki z nimi, to całe życie zacznie się rozpraszać.

(...)Starajmy się jedynie spokojnie wysłuchiwać i pokornie powierzać Panu wszystko to, co przez nas przepływa.(...)
W modlitwie staję przed Bogiem taki, jakim jestem; jeśli pełen jestem przeróżnych rozproszeń, to trudno, takim właśnie aktualnie jestem. Słuchajmy jedynie tego toku myśli i spokojnie powierzajmy Panu wszystko to, co za nimi się kryje: niepokoje i lęki, radości i nadzieje, zmęczenie i zniecierpliwienie, agresję i gniew itd...

I bądźmy spokojni:
w gąszczu najbardziej bzdurnych i upokarzających myśli czy obrazów, Pan doskonale potrafi odczytać właściwe przesłanie, co nas cieszy, gnębi, boli, niepokoi... Podobnie, jak najlepsza matka i ojciec, na naszych duchowych zranieniach Bóg składa swój uzdrawiający pocałunek łaski.

Problem tkwi w tym, że jednak dajemy się wciągnąć przez jakąś nieuporządkowaną myśl i ponieść przez nią gdzieś daleko... Gdy zdamy już sobie z tego sprawę, cierpliwie powróćmy do postawy powierzania.(...)
Jeśli wytrwamy w tej postawie słuchania i ufnego powierzania, w końcu zacznie mówić wnętrze serca. Powoli zaczniemy się wsłuchiwać w głos sanktuarium naszego bytu, gdzie przemawia Bóg Miłości.(...)
Modlitwa nie jest bowiem relacją z kimś na zewnątrz mnie, lecz spotkaniem z Bogiem, któremu pozwoliłem zamieszkać wewnątrz mej istoty. Uświadomienie sobie tej prawdy było największym odkryciem św. Augustyna: "Ty byłeś wewnątrz mnie, podczas gdy ja byłem na zewnątrz mnie samego i szukałem Cię poza mną. W mojej brzydocie rzucałem się na wdzięk Twoich stworzeń; Ty byłeś ze mną, lecz ja nie byłem z Tobą". Modlitwa więc prowadzi do spotkania z Bogiem w moim własnym sercu, do którego wchodzę razem z Nim, odkrywając prawdę o tym, kim jestem. Uczy mnie tej prawdy Jego niezmierzona miłość do mnie. "Drogie dzieci, pozostańcie wraz z Jezusem w ciszy waszych serc, aby mógł was przeobrazić swą miłością" - zachęca nas Matka Boża w Medjugorje.

Przez spokojne składanie rozproszeń u stóp Pana wzrastamy w umiejętności słuchania Jego głosu. Lecz zdolność tę nabywamy tylko przez trud podjęcia codziennej modlitwy. Modlitwa jest rzeczą najprostszą w świecie, ale dochodzi się do niej wyłącznie przez osobiste doświadczenie. Trzeba nam też pamiętać, że mamy wroga modlitwy - Kusiciela, który nieustannie usiłuje nas zniechęcić do podjęcia trudu otwierania się na miłość na drodze modlitwy. Szatan chętnie miesza się w mgłę naszych rozproszeń, usiłując nam udowodnić, że nie jesteśmy zdolni do modlitwy, do spotkania Z Bogiem Żywym. "Bądźcie trzeźwi, czuwajcie - upomina nas św. Piotr - nieprzyjaciel wasz, diabeł, krąży jak lew ryczący, szukając, kogo pożreć. Przeciwstawiajcie się jemu mocą waszej wiary"" (1 P 5,8-9a).

W walce z pokusami nasza wiara rośnie i doskonali się ku naszej chwale, dlatego to my, a nie szatan, okazujemy się prawdziwymi zwycięzcami. Jednocześnie Kusiciel za wszelką cenę usiłuje zakryć przed nami radość modlitwy. Modlitwa jest bowiem niewyczerpalnym źródłem radości duchowej, nawet, jeśli towarzyszy jej trud oczyszczenia wewnętrznego.

Cierpliwe zasłuchanie na modlitwie wprowadza nas w końcu na drogę całkowitego powierzenia siebie Ojcu Niebieskiemu. Słuchając całym sobą przyjmujemy dar Jego Osoby.(...)
Codzienne stawanie w obecności Pana doprowadzi nas w ostateczności do najwspanialszego na ziemi odkrycia, że jesteśmy ukochanymi dziećmi Ojca Przedwiecznego.(...)

"Dlatego też, kochane dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się - aż cale życie stanie się modlitwą" (orędzie Maryi, 25.08.98). "


                                       * * *


Proście, a będzie wam dane

"Pan Jezus nieustannie przypomina nam o konieczności codziennej modlitwy: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26, 41).

Modlitwa jest dla nas tak niezbędnie konieczna jak pokarm i tlen, abyśmy mogli normalnie funkcjonować i żyć życiem godnym człowieka. Bez modlitwy obumieramy duchowo, gdyż tracimy miłość i życie wieczne. Święta s. Faustyna pisze, że w jakimkolwiek bylibyśmy stanie, zawsze powinniśmy się modlić: Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swoją piękność; modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie dosztaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę (Dz. 146).

(...) Brak codziennego kontaktu z Bogiem na modlitwie staje się głównym powodem wszystkich życiowych dramatów, nieszczęść i tragedii ludzkich.(...)


-Wysłuchuje wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą (1 J 5,14)-

(...) Abyśmy mogli otrzymać wszystko, o co na modlitwie Pana Boga prosimy, powinniśmy spełnić następujące warunki:

1. Całkowicie zawierzyć i oddać siebie Chrystusowi na Jego wyłączną własność.
2. Bezgranicznie zaufać Jego miłości, ponieważ Chrystus lepiej od nas wie, co jest nam potrzebne do szczęścia.
3. W pełni zaakceptować decyzje Jego Boskiej woli i podporządkować się im całkowicie.

Pierwszą naszą czynnością każdego dnia, zaraz po przebudzeniu, powinien być akt całkowitego oddania się Chrystusowi przez Maryję: Totus Tuus - cały jestem Twój (cała jestem Twoja) - tak jak to codziennie czynił Jan Paweł II.(...)

Przez akt całkowitego zawierzęnia siebie Bogu za pośrednictwem Maryi wyrażam zgodę na to, aby Jezus był jedynym Panem mojego życia, a Maryja moją nauczycielką i przewodniczką na trudnej drodze wiary. Ten akt oddania powinno się powtarzać w ciągu dnia na początku każdej modlitwy wraz z prośbą o światło Ducha Świętego.

Przystępując do modlitwy, trzeba całkowicie zaufać Jezusowi i powierzyć Mu wszelkie swoje kłopoty, obawy i lęki. W każdej sytuacji żyć nadzieją - a szczególnie wtedy, gdy po ludzku nie ma podstaw do żadnej nadziei - i w pełni ufać Bogu. Pan Jezus poprzez św. Faustynę zapewnia nas: Im więcej zaufasz, tym więcej otrzymasz; Jak bardzo kocham dusze, które Mi zupełnie zaufały - wszystko im uczynię (Dz. 294); Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej (Dz. 1541).

(...)Jeżeli pragniemy osiągnąć życie wieczne, to musi się w nas spełnić święta wola Boga. Dlatego powinniśmy zawsze modlić się o poznanie Bożej woli: Bądź wola Twoja, Panie, a nie moja, ponieważ Ty lepiej ode mnie wiesz, co jest mi najbardziej w życiu potrzebne.

Jeżeli te trzy warunki zostaną spełnione, to wtedy modlitwa staje się źródłem największej naszej duchowej mocy i szczęścia. Modląc się w takim duchu, uczestniczymy we wszechmocy Boga samego.

(...) Pan Bóg rzeczywiście bardziej nas kocha niż my samych siebie i każdego dnia pragnie dawać nam to wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Dlatego nigdy nie wysłucha naszych próśb, które by utrudniały bądź opóźniały naszą drogę do nieba, czy też się jej sprzeciwiały. Bóg wysłuchuje więc wszystkich naszych próśb, które nie sprzeciwiają się Jego planom naszego zbawienia (por. 1 J 5, 14).

-Wytrwałość i dyscyplina-

Trzeba na modlitwie rozmawiać z Bogiem tak, jak się rozmawia z najbliższym przyjacielem - mówić Mu o swoich radościach, kłopotach, wątpliwościach, lękach lub trwać w ciszy w objęciach Jego pokornej miłości. Koniecznym warunkiem dobrej modlitwy jest całkowite zerwanie z grzechem i nieustanna walka z nim oraz z szatanem - przez częste przystępowanie do sakramentu pokuty oraz podjęcie codziennego wysiłku wcielania w swoje życie polecenia Chrystusa: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Mk 8, 34). Zaprzeć się samego siebie to znaczy nie szukać siebie w Bogu, nie szukać na modlitwie uniesień, radości i duchowych słodyczy - to przyjmować z wdzięcznością wszystko, co Bóg daje. Nie można się zniechęcać i rezygnować z modlitwy w okresach całkowitej oschłości i utraty wszelkiej słodyczy w Bogu. Prawdziwa modlitwa nie zależy bowiem od uczuć, ale od mojej woli. Właśnie wtedy, kiedy mi się najbardziej nie chce modlić, mam na modlitwę przeznaczyć dwa razy więcej czasu, ofiarując Chrystusowi moją oschłość, zniechęcenie, wszystkie lęki i wątpliwości.

(...)

-Najbardziej podstępna pokusa-

Jako człowiek wierzący, jestem zobowiązany, aby codziennie się modlić. Mam tak zaplanować sobie rozkład zajęć na każdy dzień, aby był w nim stały czas przeznaczony na modlitwę. I nie powinniśmy nigdy żałować tego czasu, ponieważ czas przeznaczony na bliski kontakt z Bogiem jest czasem najlepiej wykorzystanym - zapewnia nas Jan Paweł II (Dar i tajemnica, s. 86).

Trzeba się więc zdyscyplinować i ułożyć plan dnia, w którym będzie zarezerwowany czas na bardzo konkretną formę modlitwy, takąjak np. Eucharystia, różaniec, koronka do Bożego Miłosierdzia, medytacja tekstów Pisma św. czy adoracja Najświętszego Sakramentu.

Nigdy nie należy zrażać się trudnościami i rezygnować, lecz pomimo licznych przeciwieństw powinno się trwać w postanowieniu codziennej modlitwy. Pamiętajmy, że to, co wystawia naszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość (Jk 1,3). A Pan Jezus zapewnia: Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie (Łk 21, 19).(...)

Kiedy ze świata usunie się Boga, nie pozostanie na nim nic prawdziwie ludzkiego - mówił 24 czerwca 2001 r. w Kijowie Ojciec Święty Jan Paweł II. Podobnie będzie się działo w życiu indywidualnym każdego z nas, gdy przestaniemy się modlić. Wtedy zaczniemy żyć tak, jakby Bóg nie istniał. Świadomie i dobrowolnie usuwając Boga ze swego życia, wejdziemy na drogę takiego niszczenia swojego człowieczeństwa, że w końcu nie pozostanie w nim "nic prawdziwie ludzkiego".

Pan Jezus każdego z nas wybiera i powołuje, abyśmy stawali się świętymi. Brak modlitwy i życie w stanie grzechu (braku łaski uświęcającej) sprawia natomiast, że człowiek wchodzi na drogę prowadzącą do wiecznej zguby.
(...)
"Wnętrze duszy każdego człowieka jest wielkim i wspaniałym światem, w którym mieszka tylko on i Bóg" - pisze św. Faustyna. Odkrywajmy w codziennej modlitwie ten skarb i nawiązujmy osobisty kontakt z Bogiem, który nas ukochał aż do szaleństwa krzyża."

(www.modlitwy.net)

Zapytaj Pana Boga

Często błądzimy,ponieważ nie rozmawiamy z Panem Bogiem,nie pytamy Jego o zdanie,jaka jest Jego wola,sami chcemy podejmować decyzje,które chwilowo wydają nam się najlepsze.


fragment kazania ks.Pawlukiewicza z 23.11.2008r.

(...)"To,co my jesteśmy przekonani,że jest słuszne- nie koniecznie jest słuszne w oczach Pana Boga.Mojżesz,ile razy pytał Pana Boga co robić.Dawid radził się Pana Boga,gdzie ma iść.Pan Bóg takie rozmowy prowadzi.Ktoś powie,'a to były wyjątki'.(...)Biblia nie jest księga wyjątków- jest księgą przykładów.
Rozmawiałeś kiedyś z Panem Bogiem? Wielu może powiedzieć 'modlitwa jest rozmową z Panem Bogiem,modlę się'.Rozmawiasz z Nim,słyszysz Go? On coś do ciebie powiedział? Tu leży przyczyna wielu tragedii.Wielu ludzi wyjechało do Irlandii,do Anglii i nie zapytało Pana Boga czy to dobry pomysł.(...)My się nie pytamy Pana Boga o pewne rzeczy. My myślimy,że pewne rzeczy są oczywiste,np.moja koleżanka przeżywa kłopoty,to ja jej pomogę- zapytaj Pana Boga,bo Pan Bóg powie 'nie,ty jej nie pomożesz,jesteś za słaba na to.Ksiądz,który pomaga ludziom,to jest chyba dobre.Ktoś powie 'proszę księdza mam taki problem małżeński,rodzinny',ja powiem 'to ja ci pomogę przychodź do mnie co tydzień,będziemy pracować,to ja dobrze robię,a może Pan Bóg powie: księże,ty jesteś za słaby na ten problem,u dominikanów,u kapucynów jest ojciec,który sobie z tym poradzi a ty nie i ty się tym problemem nie zajmuj.Ktoś np.jest ojcem,dostał nagrodę w pracy i szykuje synowi 10.000zł,ojciec daje synowi,to jest dobre- zapytaj Pana Boga,bo te 10.000 może być początkiem jakiegoś końca.Trzeba się pytać Boga.Rozmawianie z Bogiem,stawianie pytań, a jak On mi odpowie?- odpowie od środka.Nie będą to głosy z kontaktu,tylko odpowie od środka.Tylko UWAGA,tego się trzeba nauczyć.(...)Nie zadawać Mu pytań na początku za dużych,np.czy ten chłopak ma być moim mężem,za duży kaliber,zdenerwujesz się jaka będzie odp.pozatym sama ją sobie wymyślisz.'Panie Boże czy ten chłopak ma być moim mężem?- jasne! Wpierw się trzeba zapytać ;jaką mam księgę biblii czytać? W Biblii jest wiele ksiąg.Niektórzy mówią 'czytam od początku',głupio robisz może.Może w środku biblii jest taka księga,która jest ci teraz bardzo potrzebna.Bóg ci to powie.Powiedz 'Panie Boże,którą księgę mam czytać?' i zostań z tym pytaniem.
(...)Panie Boże jest Sylwester,jestem zapraszana w 3 miejsca,w które mam pójść?analizuję,wszystkie są przyzwoite,każde ma swoje plusy i minusy,podpowiedz mi.Dlaczego miałby ci nie podpowiedzieć.Trzeba być dyspozycyjnym na wszystkie odpowiedzi Boga.My nie możemy powiedzieć:'Panie Boże,na ktorego Sylwestra mam iść,tylko nie mów,że do Gośki:-)'.Może najgorszy Sylwester w perspektywie,okaże się najbardziej wspaniały.Cierpliwość.'Panie Boże tylko jutro do 18.00 mam mieć odp.na biurku'.Odpowiedź przyjdzie w sposób często niewerbalny,jakieś wewnętrzne skojarzenia,jakieś wydarzenie,jakiś głos,jakiś kolega ci coś doradzi,jakaś znajoma cię oświeci,że tam warto pojechać,bo tam będzie coś takiego,a tam jest coś innego.Zacznijcie rozmawiać z Panem Bogiem.Potem jak się człowiek nauczy i usłyszy Jego głos,w tych sprawach mniej ważnych,będzie mógł zadawać pytania coraz bardziej poważne.(...)"


"Różaniec to nie jest zwykła modlitwa - to sposób na życie!"

"Różaniec to nie jest zwykła modlitwa - to sposób na życie!"
"Różańca nie odmawia się jedynie wargami, mamrocząc zdrowaśki jedna po drugiej. Tak mamroczą świętoszkowie i świętoszki. Dla chrześcijanina modlitwa ustna musi być zakorzeniona w sercu tak, aby podczas odmawiania różańca umysł mógł zagłębić się w kontemplacji każdej z tajemnic." Josemaria Ecriva, "Bruzda"

Dlaczego nazywamy Matkę Bożą"Różańcową",skoroOna za czasów swego ziemskiego życiaRóżańca nie znała?

Dlaczego nazywamy Matkę Bożą"Różańcową",skoroOna za czasów swego ziemskiego życiaRóżańca nie znała?
kliknij a się dowiesz:-)

Jak powstała modlitwa Różańcowa?

  Bracia nauczali ludzi nawołując do pokuty,ale ciężka to była praca,ludzie się nie nawracali,grzechy szerzyły się coraz bardziej. Wtedy św.Dominik zaczął modlić się do Maryi i ujrzał Ją na wspaniałym tronie promienną niebieskim blaskiem,otoczoną aniołami świętymi. W ręku trzymała cały bukiet róż czerwonych,białych i żółtych,podając róże św.Dominikowi,powiedziała: "Spieszę Ci z pomocą,oto nauczę Cię modlitwy,która ludzi poprawi. Na większych różach,których jest 15, odmawiaj Ojcze nasz,na małych,których jest 150 mów Zdrowaś Mario,ale nie starczy powtarzać modlitwę ustami,trzeba jeszcze zastanawiać się nad zdarzeniami z życia mojego Syna,myśleć o Nim". Matka Najśw.opowiadała,a św.Dominik powtarzał i słuchał zachwycony.Posłuszny Matce Bożej, kazał zrobić różaniec i zaczął najpierw swoich braci,a później ludzi uczyć tej pięknej modlitwy. I rzeczywiście była to cudowna modlitwa. Najwięksi nawet grzesznicy poczęli nawracać się do Boga,ludzie pokochali tę modlitwę. Dla wielu stała się ona codziennym najmilszym przyjacielem.

Odtąd Matkę Bożą zwiemy

                 Krolową Różańca Świętego

(z audycji dla młodych w radiu Maryja)

"Kochajcie Maryję, bo to Matka wasza, a wy Jej dzieci." Jan Paweł II

"Kochajcie Maryję, bo to Matka wasza, a wy Jej dzieci."                             Jan Paweł II
LIST APOSTOLSKI ROSARIUM VIRGINIS MARIAE- kliknij

W Liście Apostolskim ROSARIUM VIRGINIS MARIAE Jana Pawła II czytamy:

"(...)Różaniec, właśnie wychodząc z doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną. 
Pozbawiony tego wymiaru, okazałby się wyzuty ze swej natury, jak podkreślał Paweł VI: Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa (...) "


"Różaniec jest najpotężniejszą bronią,jaką możemy się bronić"- s.Łucja z Fatimy

"Różaniec jest najpotężniejszą bronią,jaką możemy się bronić"- s.Łucja z Fatimy
kliknij na różę

Internetowa Róża Barki

1. Podejmujemy się codziennej modlitwy dziesiątką Różańca św. w intencji rozeznania powołania oraz o liczne i święte powołania kapłańskie, zakonne i misyjne oraz o uswięcenie polskich Rodzin.

2. Każdego dnia dana osoba modli się określoną częścią Różańca św.- w ten sposób każdego dnia ofiarujemy Maryi cały Różaniec.

3. Zmiana tajemnicy następuje w każdy pierwszy dzień miesiąca.

4. Chętni pragnący przyłączyć się do dzieła Internetowej Róży uformowani są w 20-osobowe grupy,w których każda osoba odmawia inną część Różańca.

 Więcej o Internetowej Róży Barki dowiesz się klikając na zdjęcie z różą. 

Każda modlitwa ma silną moc,każda jest ważna i każdą można wiele. Jeśli chcesz przyłącz się i odmawiaj z nami tę piękną modlitwę. 

       ZAPRASZAMY DO WSPÓLNEJ MODLITWY :-)

 "Przede wszystkim, gdy coś dobrego zamierzasz uczynić- módl się najpierw gorąco, aby On sam to do końca doprowadził..."

                         św. Benedykt (RB prolog,4)

Cytaty o modlitwie

"Nie ma nic piękniejszego od godziny, w której człowiek staje przed Bogiem i się modli"

* "Modlitwa jest przyjacielskim spotkaniem z Bogiem"

                         św.Teresa z Avila

* "Modlitwa jest miłosną więzią z Bogiem"

                         św.Teresa od Jezusa

* "Modlitwa jest przelewem naszego serca do serca Boga. Zanosząc modlitwę do Boga, starajmy się wylać całą naszą duszę"

                            św.Ojciec Pio

* "Należy modlić się rano, aby poranną modlitwą wysławiać zmartwychwstanie Pana"

                         św.Cyprian

* "Jaki człowiek taka i jego modlitwa."
                         Thomas Merton 


* "Jakże wielką radość ma matka, kiedy widzi pierwszy uśmiech swojego dziecka. Taką samą radość odczuwa zawsze Bóg, kiedy widzi z wysokości nieba grzesznika, który zaczyna modlić się do niego całym sercem."
                          Fiodor Dostojewski 

* "Gdy sam siebie okradasz z modlitwy, to czynisz tak, jakbyś wyciągał rybę z wody. Jak dla niej woda jest gwarantującym życie elementem, tak dla ciebie jest nim modlitwa."
                           św. Jan Chryzostom 

* "Modlitwa wytrwała, pokorna i gorąca bez wątpienia osiąga niebo, z którego nigdy nie powróci niewysłuchana."
                            św. Bernard z Clairvaux 

* "Muszą istnieć również tacy ludzie, którzy modlą się za tych, co nie modlą się wcale."
                                Victor Marie Hugo

* "Potrzeba wiele modlitwy, aby w każdej sytuacji dochować wierności"

                         św. Edyta Stein

* Trzeba żyć okiem Pana Jezusa. Wystarczy jedno spojrzenie duszy na Niego, jedno słowo, myśl jak błyskawica, a to już jest modlitwa. 

Zawsze się modlić. Nie prosić- to nic nie mieć.

-Zjednoczenie z Bogiem jest ważniejsze od wszelkich innych obowiązków, w nim jest najpewniejszy środek doprowadzenia wszystkiego ku dobremu. Modlić się, wierzyć nie wątpiąc. Św.Piotr począł tonąć kiedy począł wątpić.

-Modlitwa nie zależy na uczuciach, na łzach, ale na sile woli w wykonywaniu woli Boskiej.

-Jaka modlitwa taka doskonałość, jaka modlitwa taki dzień cały. Na darmo usiłujemy postąpić przez inne środki, inne praktyki, inną drogą. Modlitwa jest warunkiem nawracania dusz. Bez modlitwy nie podobna wytrwać w powołaniu.

                           św.Brat Albert

 Więcej cytatów znajdziesz klikając na obrazek u góry :-)

Eucharystia- cudowna Uczta Miłości

Eucharystia- cudowna Uczta Miłości
Ustanowienie Eucharystii- kliknij

Czym jest Msza św.?

 Jak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy czym tak na prawdę jest Msza święta, jak wielu przychodzi,aby po prostu ją "zaliczyć".

 W każdej Mszy św. Pan Jezus za nas składa ofiarę Bogu z samego Siebie, a my kiedy jesteśmy na Mszy św. w tym wielkim wydarzeniu wszyscy uczestniczymy.

Jest tyle spraw, za które powinniśmy Bogu podziękować, tyle spraw, o które chcielibyśmy poprosić, więc dlaczego z tego rezygnujemy?

Każdy ma swojego Anioła Stróża, który w czasie Mszy św. zanosi ofiary i prośby przed Ołtarz Boga.

Matka Boża do Cataliny Rivas (świeckiej misjonarki Eucharystycznego Serca Jezusa) powiedziała:

* Aniołowie o pięknych, promieniujących twarzach, to Aniołowie Stróżowie ludzi, którzy ofiarują tę Mszę Świętą w wielu intencjach, tych którzy są świadomi co znaczy ta celebracja. Oni mają coś do ofiarowania Bogu (...) Ofiaruj siebie w tej chwili... ofiaruj swoje smutki, bóle, nadzieje, radości, prośby. Pamiętaj, ze Msza Św. ma nieskończoną wartość. Dlatego bądź hojna w ofiarowaniu i proszeniu.

* Aniołowie, którzy mają puste ręce- to Aniołowie ludzi, którzy są tutaj ale nigdy niczego nie ofiarują. Nie są zainteresowani tym, by przeżywać każdy moment Mszy Św. i nie mają darów, by je zanieść przed Ołtarz Boga.

* Aniołowie, którzy są raczej smutni, z rękami złożonymi do modlitwy, ale ze spuszczonymi oczami, to Aniołowie ludzi, którzy są tutaj ale nie chcą być, to znaczy ci, którzy zostali zmuszeni do przyjścia, którzy przyszli z obowiązku ale bez żadnego pragnienia uczestniczenia we Mszy Św. Aniołowie idą smutni, ponieważ nie mają nic do zaniesienia przed Ołtarz poza własnymi modlitwami. Nie zasmucajcie swojego Anioła Stróża. Proście o wiele, proście o nawrócenie grzeszników, o pokój w świecie, za waszych sąsiadów, za tych, którzy proszą was o modlitwę. Proście, proście o wiele, ale nie tylko za was samych, ale także za wszystkich. Pamiętajcie, że ofiara która najbardziej podoba się Panu jest ta, kiedy ofiarujecie siebie samych jako ofiarę całopalną, tak żeby Jezus mógł zstąpić i przekształcić was przez swoje zasługi. Co wy macie do ofiarowania Ojcu sami z siebie? Nicość i grzech. Ale ofiarowanie siebie samego złączone z zasługami Jezusa podoba się Ojcu.


Tajemnica Mszy Świętej- kliknij

Kiedy Celebrans podniósł Hostię Matka Boża powiedziała:

"Nie patrz w dół. Patrz w górę i kontempluj Go. Wymień z Nim spojrzenia i powtórz modlitwę z Fatimy: Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, ufam Tobie i kocham Ciebie. Proszę, przebacz tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają, nie ufają i nie kochają Ciebie. ...Przebaczenie i Miłosierdzie... A teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz i złóż hołd Królowi Królów."

Podczas Komunii św. Pan Jezus powiedział do Cataliny:

"Ostatnia Wieczerza była momentem największej intymności z Moimi bliskimi. W czasie tej godziny miłości, ustanowiłem to, co mogło być uważane za akt szaleństwa w oczach ludzi, uczynienie Siebie więźniem Miłości. Ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca wieków, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, żebyście pozostali sierotami, wy, których ukochałem bardziej niż własne życie."

WARTO POCZYTAĆ!

TAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJ- świadectwo Cataliny Rivas- kliknij na powyższe zdjęcie

* * *

-Czym dla mnie jest Eucharystia-

Takie moje małe świadectwo:-)

Od małego byłam uczona modlitwy więc często rozmawiałam z Panem Jezusem jak z przyjacielem.Do Kościoła w niedziele i świeta chodziłam zawsze z całą rodziną,do spowiedzi nie zbyt często.Jednak jako dziecko nie miałam takiej wiary więc "Bóg cię kocha,Bóg jest miłością"- to były wtedy dla mnie tylko słowa. Dopiero w szkole średniej na rekolekcjach wielkopostnych,które prowadził ks. z Przystanku Jezus zaczęłam bardziej poznawać Jezusa.Poprzez świadectwa młodych ludzi,radosny śpiew,słowa księdza,zaczęłam zastanawiać się nad tym wszystkim,zrozumiałam jak bardzo Bóg kocha człowieka,że On jest blisko każdego. Taka Msza św. zaczęła otwierać mi oczy.Pan dotknął mojego serca.Po tych rekolekcjach chciałam bardziej zbliżyć się do Boga,doświadczałam Jego obecności, ale dopiero przed maturą zaczęłam codziennie chodzić na Mszę, czytać Pismo św., należałam do KSM-u, byłam na rekolekcjach, na Ogólnopolskim Spotkaniu Młodych w Lednicy itd., no ale droga do Boga nie była łatwa,było dużo przeciwności,brak skupienia,niepokoje na Mszy,przez które zrezygnowałam z Eucharystii w tygodniu (pojawiały się różne myśli:"co ja tu robię tak często?po co?przecież ja..."itd.), jednak w głębi duszy czułam, że coś nie dawało mi spokoju,czegoś mi brakowało, próbowałam to zagłuszyć,ale było jeszcze gorzej itd., szatan działał, ale Jezus zwyciężył w moim życiu!!! :-). On nie pozwolił mi się oddalić,chciał mnie w Kościele i nie dawał mi spokoju.W głębi duszy pragnęłam uczestniczyć w Eucharystii,mimo wszystkiego. Teraz też jest różnie,bo szatan nie śpi,ale mimo przeciwności nie poddaję się,Jezus stanął na drodze mojego życia i ciągle doświadczam Jego obecności,dał mi zrozumieć,że Eucharystia jest cudowną ucztą miłości,na którą zaprasza nas Pan- dlaczego rezygnować? Teraz patrząc na wszystko widzę,jak Jezus powoli,stopniowo mnie prowadził.On pragnie każdego prowadzić przez życie, potrzeba tylko ufności i modlitwy,a On zajmie się wszystkim.To szatan podsuwa rożne złe myśli,aby tylko nas zniechęcić. Ważne,by się nie poddawać,bo można na prawdę wiele stracić, a Pan czuwa, jest zawsze na wyciągnięcie ręki (nawet,gdy nie czujemy Jego obecności), obdarzy potrzebnymi łaskami i da siły,by trwać przy Nim. Modlitwa jest osobistym spotkaniem z Bogiem. Poprzez modlitwę doświadczyłam obecności Boga, już słowa "Bóg jest miłością" nie są tylko pustymi słowami. Chwała Panu za Jego miłość!
TRZYMAJCIE SIĘ PANA- warto!:-)

(2009r.)

Duch Święty jest obecny podczas każdej Mszy św.

Duch Święty jest obecny podczas każdej Mszy św.
Symbolem najczęściej spotykanym jest gołębica. Taki bowiem symbol wybrał sobie sam Duch Święty, kiedy pojawił się nad Chrystusem w rzece Jordan. O działaniu Ducha św. dowiesz się klikając na zdjęcie :-)

"Kościół naucza, że Duch Święty jest nauczycielem modlitwy. Jak należy rozumieć to stwierdzenie i w jaki sposób modlić się w Duchu Świętym?

Modlitwa jest znakiem naszej wiary w obecność Boga, naszej miłości względem Niego, naszej nadziei pokładanej w Jego wszechmocy. Jest również znakiem naszej pokory i uniżenia przed Bogiem oraz moralnej czystości naszych serc. Sam Bóg jest dawcą tych wszystkich cnót, potrzebnych do tego, by się modlić w Duchu Świętym. Zatem bez Bożej pomocy modlitwa nie byłaby możliwa. Duch Święty pomaga nam przezwyciężać wszystkie trudności i pokusy, których możemy doświadczać w czasie modlitwy, by wspomnieć chociażby rezygnację z głębokiej modlitwy, na miarę osobistego powołania i ludzkiej dojrzałości, zastępując ją „automatycznie odklepanym paciorkem” naznaczonym poczuciem formalnie spełnionego obowiązku. Święty Paweł pociesza nas, przekonanych o niedoskonałości naszej modlitwy, nauczając, że „gdy nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8,26-27)."

ks. Tadeusz Marcinkowski

* * *

Rola Ducha Świętego w naszym życiu

"Duch Święty jest Uświęcicielem. To on sprawia, że łaska Boża czyli sam Chrystus w nas zamieszkuje. To On sprawił, że Jezus począł się w łonie Maryi. To On również „otwiera” niejako nasze serca i dusze na Chrystusa. Jezus przenika nas i przemienia, uzdrawia właśnie mocą Ducha Świętego. Teologia mówi, że dzięki Duchowi Świętemu uświęcona zostaje nie tylko nasza dusza, ale i ciało, stąd Msze o uzdrowienie w niektórych ruchach charyzmatycznych są zawsze skierowane ku Duchowi Świętemu. Duch Święty również uświęca, inaczej mówiąc konsekruje dary ofiarne: chleb i wino, które stają się Ciałem i Krwią Pańską(...). Duch Święty jest więzią miłości, relacją jedności. To On jednoczy Ojca z Synem — w Nim stanowią Jedno. Również nas Duch Święty jednoczy, stąd — zauważmy — każda prawie modlitwa liturgiczna kończy się wezwaniem: w jedności Ducha Świętego. Duch Święty swoim tchnieniem uprzedza nasze myśli, słowa, daje nowe światło, otwiera umysł na przyjęcie prawdy Bożej, ożywia w nas pragnienie dobra, pomaga nam się modlić, wreszcie obdarza nas siedmioma darami: mądrością, rozumem, radą, męstwem, umiejętnością, bojaźnią Bożą i pobożnością. Św. Paweł mówi z kolei o owocach Ducha, którymi są: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, uprzejmość, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22). A zatem człowiek, który otwiera się na działanie Ducha Świętego po prostu staje się święty, szczęśliwszy, dojrzalszy. (...)"

(www.opoka.org.pl)

1. Kim jest Duch Święty?

2. Dlaczego Chrystus zesłał nam Ducha Świętego?

3. Co to znaczy być napełnionym Duchem Świętym?

4. Dlaczego tylu chrześcijan nie może powiedzieć o sobie, że są napełnieni Duchem Świętym?

5. Jak można zostać napełnionym Duchem Świętym?

6. Jak trwać w życiu według Ducha?


Przystanek Jezus a Woodstock

 Właściwie jedno z drugim się łączy, ponieważ młodzi ludzie,księża,siostry z mają za zadanie ewangelizować woodstockowiczów. Od 5-ciu lat jeżdżę na Przystanek Jezus, ale tak na dzień czy dwa (bo zawsze coś wypadnie) i uczestniczę w tej radosnej Eucharystii :-).Pamiętam jak w liceum ks. Robert Patro prowadził rekolekcje wielkopostne i mówił o Przystanku Jezus- wtedy zaciekawiło mnie, jak może wyglądać taki Przystanek, bardzo chciałam się na nim znaleźć, jednak ze względu na odległość wydawało się to niemożliwe, ale...
dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!!! :-)
Odkąd PJ jest w Kostrzynie, jestem tam co roku (chociaż tylko dzień czy dwa na Eucharystii ale duchem codziennie),poznałam wspaniałych ludzi, na Eucharystii przeżyłam coś wspaniałego, to tak jakby Jezus dotknął serca i pozwolił odczuć jak ważni jesteśmy w Jego Boskich oczach . Przystanek Jezus zbliżył mnie do Pana Boga, sprawił, że pragnęłam poznawać bardziej Jezusa a przez to moja wiara stała się silniejsza. Od 2 lat jestem "Duchowym Przystankowiczem",
zdaję sobie sprawę jak ważna jest modlitwa, jak można poprzez nią pomóc.
Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, że Bóg może aż tak kochać, że daje nam odczuć swoją obecność, że pragnie byśmy my też Go kochali i poświęcali choć trochę czasu na rozmowę z Nim. Człowiek ucieka od ciszy, woli hałas, głośną muzykę itd.,ale to właśnie w ciszy można usłyszeć Boży głos. Ludziom szczególnie młodym trzeba pokazać drogę do Boga, bo w dzisiejszym świecie trudno jest samemu do Niego dojść i łatwo jest się pogubić.
Po powrocie z Holandii zabrałam ze sobą koleżanki i kuzynki na PJ i Woodstock.To były takie radosne rekolekcje,które zbliżają do Jezusa,pozwalają spojrzeć trochę inaczej na Eucharystię.Poprzez radosny śpiew,taniec- chwalimy naszego Pana, poprzez odpowiednią muzykę, która "dotyka serca" możemy w skupieniu trwać przed Tym,który pragnie uleczyć nasze rany czy słabości, dotyka naszego wnętrza, jest także możliwość adoracji Najśw.Sakramentu, gdzie można w ciszy porozmawiać z Panem Jezusem. Wielu młodych ludzi z Woodstocku przychodzi na taką Mszę i odchodzi z radością,bo poznaje i doświadcza obecności Jezusa, Jego miłości. On dotyka ich poranionych, zagubionych serc, sprawia,że zmieniają swoje życie, bo przecież to taka wielka Miłość :-). Jedna dziewczyna powiedziała,że przyszła na tą Mszę 1-wszy raz i nie wie co się z nią dzieje .Rok temu byłam na PJ w sobotę i w niedzielę,biegaliśmy wężem po kościele,wielbiliśmy Pana tańcem i radosnym śpiewem .Przyglądając się (tak już 5-ty rok) woodstockowiczom (będąc duchowym przystankowiczem) widzę jak ważna jest modlitwa,by ci młodzi,pogubieni ludzie zechcieli otworzyć swoje serca,by Pan mógł działać w ich życiu,by mógł wlewać w ich serca swoją Miłosć,tak aby poczuli się kochani,by doświadczyli tej Bożej Miłości.Będąc wśród nich na polu Woodstocku i modląc się za nich czułam,że modlitwą można wiele,to było takie silne pragnienie,aby Pan stanął na drodze życia każdej osoby obecnej na tym polu.Kiedyś jak 1-wszy raz jechałam na Woodstock zupełnie inaczej patrzyłam na wszystko,tyle złego nasłuchałam się o tych ludziach.Teraz też patrzę inaczej i to właśnie dzięki Przystankowi Jezus,bo oni nie są źli tylko nie doświadczyli tej Bożej Miłości,gdzieś tam się w tym życiu pogubili,a dzisiejszy świat jest pełen różnych pokus,które przysłaniają młodym Boga.Na pewno każdy człowiek głęboko w duszy odczuwałby głód Boga,gdyby tylko zatrzymał się choć na chwlę w tej ciągłej gonitwie i zastanowił nad swoim życiem.
Bp Edward Dajczak powiedział:
"...Ale wielu z naszych braci i sióstr dzisiaj już nie czuje głodu - taka duchowa anoreksja. Mówią, że chcą po swojemu, że wiedzą jak... Anoreksja jest śmiertelna. To nieprawda, że kiedy się nie czuje głodu, że to dobrze. Jeśli nie czuje się głodu Boga, to nie znaczy, że to dobrze, to zawsze prowadzi do śmierci."



wejdź na stronę PJ
Termin Przystanku Jezus 2009: 27.o7 - do 3.08! 

Przystanek Woodstock 2009:  31.07-02.08 Kostrzyn
   
  Zachęcam - warto :-)


Czcijmy Jezusa, czcijmy Go! ..."

ROZKŁAD JAZDY- dla podróżujących w stronę Nieba !!!

ROZKŁAD JAZDY- dla podróżujących w stronę Nieba !!!

Odjazd- nie znacie dnia, ani godziny

Przyjazd- zależy od nas samych

Ceny biletów- życie święte, wypełnienie rad ewangelicznych, pokuta, ufność Bogu, modlitwa, post, jałmużna, przestrzeganie przykazań Bożych, wypełnienie obowiązków.

Dla spóźnialskich- specjalny pociąg ratunkowy- pojednanie w godzinę śmierci. Ze względu na rygorystyczne godziny odjazdu nie polecamy, można nie zdążyć.

                                  UWAGA !!!

- Bilet bez pieczątki łaski uświęcającej jest nieważny.

- Bilety są ważne tylko w jedną stronę. Biletów powrotnych się nie wydaje.

- Uprasza się, aby podróżni nie zabierali ze sobą zbędnego bagażu, bo mogą nie zdążyć, albo będą musieli czekać w czyśćcowej poczekalni bagażu, aż zostaną od niego uwolnieni.

- Podczas podróży dozwolone jest przechodzenie z klasy niższej do wyższej; w drugą stronę jest to surowo zabronione. Trzeba o tym pomyśleć podczas kupowania biletów.

 WSZYSTKIM PASAŻEROM ŻYCZYMY PRZYJEMNEJ PODRÓŻY :-)

(z biuletynu Sióstr Najśw.Imienia Jezus)

Moje przeżycia z Przystanku Jezus i Woodstock:-) 2009r.

W tym roku byłam ewangelizatorką na Przystanku Jezus i to były piękne chwile,kiedy wychodziliśmy na pole woodstocku głosić Imię Pana:-).

Na początku mieliśmy rekolekcje przygotowujące do ewangelizacji,a w środę wyjechaliśmy już na pole.Po południu na Woodstocku były modlitwy i korowód,kiedy to chodziliśmy po polu z bębnami,horągwiami,tańcząc i śpiewając dla Jezusa,woodstockowicze się przyłączali:-). Na ewangelizację chodziliśmy po 2,3 osoby.Zauważyliśmy,że sutanna przyciąga:-),wielu młodych ludzi chciało porozmawiać z księdzem.Nas rozpoznawano po koszulkach i identyfikatorach, jako "ci od Jezusa":-).Młodzi nas zatrzymywali,chcieli usłyszeć o Bogu,niektórzy chcieli,żeby ich przekonać o istnieniu Boga,widać,że pragną poznać tę Miłość,której jeszcze nie doświadczyli w swoim życiu,a niektórzy po prostu chcieli,by ich wysłuchać.Kiedyś zupełnie inaczej patrzyłam na tych ludzi z woodstocku,tyle złego się o nich można nasłuchać,ale będąc tam,rozmawiając z nimi,zauważyłam,że oni nie są źli,tylko pogubili się w życiu i potrzebują pomocy,bo samemu ciężko jest zbliżyć się do Boga.Zapraszaliśmy ich do nas na Mszę św.,ktorej przewodniczył ks.Biskup,było wesoło,biegaliśmy wężem po Kościele,były tańce i śpiewy,jak również pod biały Krzyż w naszej bazie na Woodstocku,gdzie również były tańce,modlitwa,a także wieczorem wyświetlany film.Mieliśmy dyżury przy Kościele,a także dyżury adoracji Najśw.Sakramentu,nawet w godzinach nocnych:-),kiedy to mówiliśmy Bogu o ludziach spotkanych na Woodstocku,otaczaliśmy ich modlitwą. Czas spędzony na PJ i Woodstocku na zawsze pozostanie w mojej pamięci,byliśmy takimi wojownikami Pana,szczególnie to się czuło podczas naszego pobytu w muzeum wojskowym na Woodstocku,kiedy z naszym klerykiem skakaliśmy po czołgach;-))).Ostatniej nocy padało,ok.2-giej w nocy zbudziłam się,bo akurat moje miejsce w namiocie zamokło więc nie mając wyjścia poszłam dokończyć spanie do Kościoła.Kiedy co jakiś czas się budziłam,bo było nie wygodnie- mogłam adorować Najśw.Sakrament:-),to była moja 1-wsza noc z Panem Jezusem pod 1 dachem:-))),co jakiś czas ktoś przychodził,bo namioty przemakały:-). Nie żałuję tego czasu i zdaję sobie sprawę jak ważna jest modlitwa,by ci młodzi,pogubieni ludzie odnaleźli drogę do Boga...

Bądź śliczna!

Bądź śliczna!

 Wiele dziś jest przeróżnych czasopism z pięknymi, sławnymi ludźmi na okładkach. Takie piękno przyciąga uwagę, ale nie trwa wiecznie. Jak ważne jest, by być pięknym w oczach Boga,by mieć czyste serce.Każdy chce być piękny, ale nie każdy zagląda w swoje wnętrze. Wielu zatrzymuje się tylko na pięknie zewnętrznym nie idąc dalej, nie dbając o prawdziwe piękno czyli piękno swojego wnętrza.

Podzielę się z wami tekstem o piękności z biuletynu Sióstr Najśw.Imienia Jezus.

(...)"Bądź śliczna. Przyjrzyjmy się zatem, co dzisiaj uznane jest za ideał piękności, co w dzisiejszym świecie się podoba, do czego się dąży. Drobna, zgrabna figura, czysta i delikatna cera, włosy puszyste i mocne, zdrowa fizjonomia i elastyczność sylwetki...i najlepiej, aby to wszystko trwało zawsze, wiecznie. Ogólnie można powiedzieć,że podoba się nam świeża młodość, trwająca nieustannie, tryskająca szczęściem.

                Czy można to osiągnąć?

Doświadczenie naszych oczu nie obiecuje zbyt wiele. Nawet najsłynniejsze modelki, aktorki, starzeją się, nie pomagają kremy, lasery, liftingi, operacje...Wcześniej czy później dostaną zmarszczek i zostaną zastąpione przez nowy sztab młodych, ale nigdy nie wiecznie młodych dziewcząt. Czy jest coś, ktoś kto nie przemija? "Świętość jest wiecznie młoda jak wiecznie młody jest Bóg"- powiedział jan Paweł II na spotkaniu z młodzieżą w Toronto. Tylko piękne życie w przyjaźni z Bogiem, jest źródłem wiecznej młodości. Sprawia, że w oczach dziewczyna ma "coś", co przyciąga jak magnes, co powoduje, że oczy iskrzą się niebem, że usta są zawsze uśmiechnięte, że ciało staje się nieskazitelne- piękne, bo czyste.

 Czy istnieje kobieta, taka "z krwi i kości", której młodość i piękno nie zwiędło? TAK! To MARYJA.

 Dowód?    To Nią zachwycają się pokolenia pań i panów, wpatrując się w prześliczną twarz tej Panienki. Jeszcze nikt ze świata mody nie doczekał się takiej popularności, sławy, tylu zdjęć, opisów urody,itd. Gdzie tkwi ten fenomen piękna?   Maryja wytrwale i każdego dnia, odwiedzała najsławniejszy gabinet piękności- Gabinet pełnienia Woli BożejŁaska Boża, życie z Bogiem, rozświetliło Ją od środka wygładzając wszelką zmarszczkę niedoskonałości ludzkiej. Maryja przyozdabiała się najwartościowszymi klejnotami świata: pokorą, miłosierdziem, otwarciem na innych, ochotną pracą, dobrocią serca. Rano, wieczór i w ciągu dnia nakładała krem modlitwy. Efekt tych zabiegów?   Maryja jest śliczna  do dzisiaj, chociaż ma już ponad 2000 lat.

 Ty też możesz być śliczna.

A potrzeba tak nie wiele- powiedzieć Bogu TAKoddać się w Jego troskliwe ręce, żyć w zgodzie z Jego Słowem prawdy i dobra, wiary, nadziei i miłości. Piękno, które ma swoje źródło w wiecznie młodym Bogu nie przemija, zachwyca i spełnia marzenia każdej kobiety na wieczność.

Bądź śliczna!

Bądź Święta!"

       LEDNICA 7.06. 2014 r.

 Chcę się podzielić świadectwem, które opublikowali Siewcy Lednicy na facebooku , ponieważ Lednica wychowywała mnie na drodze wiary, jeździłam 9 lat . Gdy byłam 1-wszy raz w 2004r. dostawaliśmy pierścień z wyrytą ewangelią wg św. Jana 21,17 kiedy Jezus pyta Szymona Piotra: Czy kochasz Mnie? a on odpowiada: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham". Jezus wtedy zapytał o to także mnie.
Od 1-wszej Lednicy minęło kilka lat i teraz widzę, że ten czas był czasem kształtowania mojej wierności Bogu, bo kochać Jezusa, to szukać Go, poznawać i iść za Nim.
Pamiętam do tej pory słowa św.Jana Pawła II, które wtedy do nas powiedział: "...Nie bójcie się powiedzieć Chrystusowi "TAK", choć to miłość wymagająca, ale nie bójcie się kochać Chrystusa, On 1-wszy nas umiłował, do końca".
Lednica rozpalała moją wiarę, motywowała do szukania Jezusa, poprzez rekolekcje, formację we wspólnocie, Przystanek Jezus itd.
W tym roku szykowałam się na czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego ze wspólnotą, nie brałam Lednicy pod uwagę, aż niechcąco zerknęłam na zdjęcie i opis tegorocznego spotkania, bo ktoś akurat wrzucił na fb jak włączyłam komputer, no i jakby strzała pragnienia przeszyła moje serce, to było coraz silniejsze.
Teraz wiem dlaczego miałam tam być .
W tym roku dostawaliśmy lednickie dowody osobiste jako symbol dojrzałości wiary i pierścień z napisem: "W Tobie mam upodobanie" symbolizujący przynależność do Boga Ojca.


Także o 15.00 podczas Koronki do MB przed Najśw. Sakramentem zdjęłam stary pierścień który nosiłam od 2004r.., a założyłam nowy- pierścień zaślubin z Panem Jezusem, na znak wierności, gdzie odp. Mu "TAK" na pytanie, które otrzymałam podczas modlitwy Pismem św. (Pwt 30,20) czy wybieram drogę z Nim, miłując Pana Boga, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego, bo to jest to życie w błogosławieństwie. 
O 15.45 zrobiliśmy spotkanie "BARKI- forum o tematyce powołaniowej (www.powolaniowapomoc.p2a.pl). 
To był wspaniały czas poznawania się, wspólnej modlitwy o powołania...


 Dużo się wydarzyło podczas tegorocznej Lednicy, ogólnie: Jeśli Pan wzywa, to do nas należy tylko zrobić krok, On resztą się zajmuje i to w taki sposób, że człowiekowi na myśl by to nie przyszło .
Po powrocie do domu, wieczorem poszłam na Mszę św. i ksiądz mnie poprosił, bym za tydzień opowiedziała młodzieży z mojej parafii o Lednicy, dała swoje świadectwo...tak też się stało i mam nadzieję, że za rok będzie już wyjazd z mojej parafii. 




Podziękowanie dla Siewców Lednicy, za ich śpiew, dzięki, że jest Lednica, że panuje tam taka radość... Za to wszystko Bogu niech będą dzięki! :)

Kasia. 

Halloween- to nie żarty!

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qQ-yPrbJxCE

Halloween- to nie żarty!

(...)"Nazwa Halloween ma swoje źródło w połączeniu dwóch nazw „All Hallow Day” (Dzień Wszystkich Świętych” oraz „All Hallow Evening” (Wieczór Wszystkich Świętych) i nawiązuje do starego, celtyckiego święta ku czci boga śmierci - Samheina . Gdy wiara chrześcijańska dotarła do wyspy Celtów, misjonarze głoszący Chrystusa zaczęli stopniowo usuwać pogańskie święta i zastępować je świętami katolickimi. W większości udało się im wykorzenić je z pogańskiej tradycji. Duże trudności napotkali jednak, gdy chodzi właśnie o obchody ku czci boga śmierci. Celtowie nie chcieli usunąć tego święta ze swojego kalendarza. Co to było za święto i na czym polegało? W tradycji dawnych mieszkańców Irlandii w nocy z 31 października na 01 listopada kończył się stary, a rozpoczynał nowy rok. Tej nocy duchy zmarłych miały zstępować na ziemię, powracać do swoich dawnych miejsc zamieszkania i odwiedzać żyjących. Aby uniknąć kontaktu ze zmarłymi, Celtowie zostawiali zmarłym pożywienie przed swoimi domami. Wychodzili ze swoich mieszkań i wędrowali w swoich miejscowościach, ubrani w stare, zniszczone rzeczy. Ci wszyscy, którzy nie zadbali o zmarłych, nie zostawili im pokarmu, narażali się na ich zemstę. Zmarli mogli wyrządzić im jakąś krzywdę. Tej samej nocy podczas nocnych obchodów liturgicznych ku czci boga Samheina druidzi (celtyccy kapłani) pełniąc swoją służbę, o północy składali Samheinowi krwawe ofiary z ludzi . Tak było w starożytnej i średniowiecznej Irlandii. Jak już wspomniałem, pod wpływem chrześcijaństwa udało się to święto wyrzucić z celtyckiego kalendarza. Dziś jednak zaczęło się ono odradzać, przybierać nową formę. Ta „odnowa” jest widoczna szczególnie w Stanach Zjednoczonych, na Zachodzie Europy, a ostatnio również i w Polsce pod nazwą Halloween. Pozornie, jest to święto niewinne. Dzieci przebierają się w różnego rodzaju duchy, straszne postacie i chodzą od domu do domu prosząc dla siebie o jakiś datek - słodycze na przykład. Przed domami wystawia się pustą w środku, uśmiechniętą, podświetloną dynię. Nic w tym złego można powiedzieć, ale... Po pierwsze: wydrążona i podświetlona dynia to nie tylko znak dobrej zabawy w nocy z 31 października na 01 listopada. Taka dynia to znak dusz potępionych. W starożytności był to symbol kultu szatana. Ci, którzy go czcili, wystawiali taką dynię na dachu i niejako mówili przechodzącym: „tu mieszkają czciciele złego ducha, diabła” . Po drugie: Halloween jest DZIŚ świętem satanistów. Przejęli oni tę uroczystość od Celtów. Połączyli noc Halloween z wieczorem tzw. czarnych mszy i orgii seksualnych . Sataniści wierzą, że tej nocy diabeł ma szczególną moc. W czasie nocnych obrzędów składają ofiary ze zwierząt, a także z ludzi, niemowląt. Potwierdzają to zeznania byłych satanistów. Jeden z byłych wyznawców szatana - Glenn Hobbs - potwierdził to. Również badania amerykańskiej policji wykazują, że pod koniec października wzrasta liczba zaginionych zwierząt i ludzi... Dzieje się to wszystko w naszych czasach ... Co Ty na to Drogi Czytelniku? Bawisz się w czasie Halloween? Tego nie wiem... Ale wiem, że są ludzie, którzy nie widzą w tej „zabawie” nic złego. Może nie znają pochodzenia tego „święta”(?), a może nie ma to dla nich znaczenia. Ot, po prostu, niewinna zabawa. Niech sobie dzieci pochodzą po domach, coś dostaną, nie będą siedzieć przy komputerze itd. Dorośli też się trochę postraszą: obejrzą jakiś horror, pobawią się, może potańczą. A następnego dnia wszyscy razem pójdą na cmentarz, żeby pomodlić się za swoich bliskich zmarłych. Łączymy w jedno dwie sprzeczności: Pana Boga i diabła. A Chrystus powiedział wyraźnie: nie możecie dwom panom służyć. (...) Nie możecie służyć Bogu i mamonie (Mt 6, 24). Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia (J 8 12). Jezus jest światłością, szatan - ciemnością. W jaki sposób, na jakiej podstawie człowiek, który mówi o sobie, że jest wierzący, bawi się na dobre w Halloween?! Nie potrafię, nie umiem znaleźć odpowiedzi na to pytanie... A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny chcę cię wyrzucić z mych ust - powiedział Chrystus w Apokalipsie (Ap 3, 16). Ja nie chcę być letni, dlatego mówię NIE Halloween. Mówię Halloween NIE, ponieważ to „święto” ma złe korzenie, ponieważ sprzeciwia się przykazaniu Bożemu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Dzieci, które chodzą po domach i zbierają coś dla siebie, są swego rodzaju zasłoną dymną dla prawdziwej natury tego święta, dla satanistów, którzy przejęli liturgię Celtów i dziś sami składają z ludzi ofiary diabłu. NIE do pogodzenia dla mnie jest powiedzieć: wierzę w Jezusa Chrystusa jako mojego Boga i Pana i jednocześnie bawię się w nocy z 31 października na 01 listopada. Jeżeli uważasz się za człowieka wierzącego, powinieneś razem ze mną powiedzieć NIE Halloween. Nie można połączyć Jezusa Chrystusa i boga Samheina i żyć sobie z tym spokojnie. Jak więc postąpisz Czytelniku? Nie wiem. Może powiesz, że to niemożliwe, żeby dziś składano w ofierze niemowlęta. I to jeszcze nocą podczas jakichś czarnych mszy. Ja wiem, że tak jest, dlatego napisałem ten artykuł. Może nie wiedziałeś wcześniej o pochodzeniu Halloween, o tym, jakie zadanie ma ono dzisiaj i była to dla Ciebie niewinna zabawa. Teraz już wiesz. Wybieraj więc: Jezus Chrystus albo książę ciemności - szatan..." ze strony: http://www.franciszkanie.net/news/305,ofiary_z_ludzi_w_dzisiejszych_czasach_

Moje świadectwo o św.Klarze (2012r.)

Kliknij na napis nad zdjęciem:)

Świadectwo z rekol.u ss.Klarysek od WA w Pniewach (lipiec 2012r.)

Do ss.Klarysek od WA jeżdżę od 2007 roku i każde rekolekcje są wspaniałym czasem spotkania z Bogiem i drugim człowiekiem. Przed rekolekcjami umówiłyśmy się z koleżanką,że weźniemy instrumenty (gitara, klarnet), chciałam, ale nie byłam pewna czy to dobry pomysł, ponieważ nie znam jeszcze wszystkich chwytów. Zapytałam o to Pana Boga na modlitwie i dostałam słowa z Psalmu 150: "Alleluja. Chwalcie Boga w Jego świątyni (...) (...) Chwalcie Go bębnem i tańcem, chwalcie Go na strunach i flecie! (...)" Te słowa mnie poruszyły i już bez wątpliwości wzięłam gitarę:). Już 1wszego dnia rekolekcji stworzyłyśmy zespół, to było dla mnie coś szczególnego służyć Bogu w nowy sposób, po raz 1wszy na Mszy św.
Przyjechałam na te rekolekcje z koleżanką już rano, trwając na adoracji, modląc się Pismem Świętym otrzymałam słowa,że Jezus chce mnie oczyścić, by mógł mną zawładnąć w pełni. Wiedziałam,że coś jeszcze Mu przeszkadza...Modliłam się o zrozumienie. Przez br.Sebastiana Pan przemówił do mnie, bo w czasie konferencji dowiedziałam się o co chodzi. To przyzwyczajenia, to z czego trudno mi zrezygnować. "Jeśli ktoś mówi: "Daj mi to", wtedy widać, czy jestem do czegoś przywiązany, czy nie. Czy daję to, co jest najcenniejsze w moim życiu, do czego się przywiązałem, czy to, co mi zbywa". Już w Hiszpanii Pan uczył mnie zaufania, a teraz rozjaśnił w jaki sposób to czynić, czyli oddać Mu wszystko i nie zostawiać sobie zabezpieczeń. Stanęłam przed pytaniem: Czy moje serce jest wolne? Czy zaufałam Bogu do końca? Także dość mocno Pan pokazał, że nie jestem jeszcze wolna, a na nocnej adoracji NS zapewniał,że mnie z tego wyprowadzi i mam dziękować za swoje nawrócenie, za tę łaskę, mam trwać nadal w dziękczynieniu. Słowo Boże dociera do naszego serca w ciszy, wtedy wychodzi to, co najbardziej w nas ukryte. Na kolejnej adoracji NS zdałam sobie sprawę z tego,że jak jestem blisko z Jezusem, mam Go przed oczami, to niczego więcej mi nie brakuje, to jakbym miała już wszystko. Kiedyś to były tylko słowa, teraz tak czułam. Już wcześniej modliłam się, bym potrafiła wejść w intymną relację z Jezusem i o dar kontemplacji, bo "dotknąć Boga, to zacząć z Nim romansować". To tak ważne, kiedy ja milczę i słucham Boga, kiedy wpatruję się w Niego, adoruję Go, i pozwalam, by to On mówił, pozwalam, by Jego Miłość mnie przeniknęła. "Wpatruj się umysłem w zwierciadło wieczności, wznieś duszę do blasku chwały, 13 przyłóż serce do obrazu boskiej istoty i przez kontemplację cała się przemieniaj w obraz samego bóstwa, abyś i ty odczuła to, co odczuwają przyjaciele kosztując ukrytej słodyczy, zachowanej od początku przez Boga dla tych, którzy Go miłują. Omiń wszystkie sidła, w które w tym zwodniczym i niespokojnym świecie uwikłani są jego ślepi miłośnicy, i całym sercem pokochaj Tego, który się cały oddał dla twej miłości." (z 3 listu św.Klary) Adoracji wciąż się uczę, to jedna z najpiękniejszych modlitw, która przemienia serce. Film, który oglądaliśmy "Próba ogniowa" pokazał, jak ważne, by nie tracić z oczu Jezusa, nawet kiedy wszystko tak po ludzku staje się niemożliwe, trzeba ufać Bogu, iść za Jego głosem i nigdy nie poddawać się, a On doprowadzi do końca naszą sprawę. Dość często na myśl przychodzą mi słowa z 2 listu św.Klary: "Wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować." Tak się złożyło,że zaraz po tych rekolekcjach byłam na rekolekcjach charyzmatycznych z ks.Bashoborą w Pile. Wiem,że to było z woli Bożej, bo po przyjeździe od Sióstr mimo tego,że czułam pokój, radość w sercu, to łzy poleciały, bo to było takie pragnienie, by być blisko Jezusa, a tu jeszcze przeszkody... Czułam się tak, jakby głodnemu pokazać stół nakryty smakołykami, a on nie może do niego dojść. Kiedy przyjechałam na rekolekcje do Piły, już na Mszy św.usłyszałam w czytaniu: "(...)Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię.(...)" Iz38,5 Te słowa mnie dotknęły i jak to usłyszałam to już wiedziałam po co i dlaczego tu jestem, bo to czas, w którym Jezus chce uzdrowić we mnie to, co pokazał mi w Pniewach, co mi jeszcze przeszkadza i dać mi prawdziwą wolność, by On mógł w pełni mną zawładnąć. Dużo bym musiała pisać, wytrwała modlitwa została wysłuchana:) Słowo Boże jest Słowem Żywym! Na tych rekolekcjach mówiłam świadectwo dla ponad 1000 osób bez strachu i z radością (to już 3-cie świadectwo dla tak wielkiej liczby ludzi). Czasem nie wiem czy można być bardziej szczęśliwym:) To jest na prawdę wielka łaska, za którą muszę ciagle dziękować. Bardzo bym chciała, by Jezus na codzień był dla mnie wszystkim... Teraz rozumiem słowa: "Bóg umacnia słabych ludzi do złożenia świadectwa wierze". Dziękuję Mu za moje życie, za to jakie było, że byłam tak słaba we wszystkim, by teraz On mógł mnie uzdrowić, wyprowadzić i przez to pokazać swoją Chwałę. Bogu niech będą dzięki przez Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie!
Zawsze czas spędzony w Pniewach u ss.Klarysek jest czasem owocnym, więc jeśli ktoś się zastanawia to warto przyjechać, a na pewno nie będzie to czas stracony;) Bóg wysłuchuje naszych modlitw, czasem działa nie do końca w takiej kolejności jak my sobie wyobrażamy, ale On najlepiej wie, co jest nam potrzebne w danej chwili, dlatego nie traćmy ducha radości Bożej i nie skupiajmy się na tym, o co prosimy, ale na Bogu, który jest Miłością. Dziękuję Siostrom za te rekolekcje, szczególnie s.Weronice, która na każdych rekolekcjach jest z nami, bratu Sebastianowi i wszystkim uczestniczkom :) Kasia

Dla Boga nie ma nic niemożliwego!:) (2012r.)


Witam po przerwie:)
Dawno nie pisałam na tym blogu, ale teraz chcę się podzielić świadectwem- czego Pan dokonał w moim życiu, On jest Bogiem żywym, który ma moc, który może wszystko.
Już się tu dzieliłam świadectwem z moich 1-wszych rekolekcji charyzmatycznych, gdzie się nawróciłam, zaraz po tym trafiłam do Odnowy w Duchu Świętym, przeszłam Seminarium.Minęło już troszkę czasu, nadal jestem we wspólnocie (od 2011r.przyjeliśmy nazwę "Katolickie Stowarzyszenie Kanaan").Codziennie wsłuchuje się w Słowo Boże rozważając teksty z Pisma świętego, uczestnicząc w Eucharystii. Pan powołał mnie do posługi modlitwą wstawienniczą na Mszach Św.z modlitwą o uzdrowienie, które mamy co miesiąc, a także do modlitwy nad seminarzystami.
Pisząc tego bloga kilka lat temu (jeszcze przed moim nawróceniem) i dając mu taki tytuł o modlitwie, nie wiedziałam,że Pan powoła mnie do takiej służby właśnie modlitwą.Teraz mam tę pewność.To jest dowód na to,że Bóg daje nam w serce pragnienia, a później realizuje swój plan:). Kiedyś powiedziałam: "Niech moje życie będzie modlitwą", teraz widzę,że się nią staje. Przechodząc w domu Franciszkański dzień skupienia z Panem w ciszy, rozważając teksty przysłane przez pewną Siostrę, zrozumiałam co to znaczy,bo aby życie było modlitwą, trzeba szukac Pana całą osobą, sercem, rozumem, ciałem, zdolnościami. To jest droga do przezwyciężenia podziału między modlitwą a życiem. Wsłuchując się codziennie w Słowo Boże, trwając w ciszy przed Panem, prosząc Ducha Świętego o światło...poznaję wolę Bożą co do mojego życia.Jak mówi Pismo święte:
"Żywe jest Słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić myśli i pragnienia serca".Hbr 4,12
Od 2009r.nadal podejmuję się ewangelizacji na Przystanku Jezus -Woodstocku, ale zmieniło się dużo, bo teraz to nie liczę na swoje siły, ale słucham Pana i w mej słabości poznaję Jego moc.
"Nie siłą, nie mocą naszą, lecz mocą Ducha Świętego"
I właśnie mocą Ducha Świętego rozpoczęło się to, że mam odwagę wyjść i gosić Pana.
Kto mnie zna, to wie jaka byłam.Odrzucenie ze strony ludzi sprawiło,że zamykałam się w sobie, popadałam w grzechy...,ale czułam jak Bóg walczy o mnie. Jezus zawsze był moim Przyjacielem, był mi bliski i tylko przed Nim się otwierałam. Na 1-wszych rekolekcjach,gdzie się nawróciłam, ojciec wiele spraw wyjaśnił i zrozumiałam co było nie tak w moim życiu. Wierzyłam w różne zabobony...Jezus nie był moim jedynym panem, trwałam w pewnym grzechu, o którym nie miałam przekonania,że to jest grzech, miałam "przysłonuięte oczy" na to, przez to czułam lęk jak podchodziłam do Ołtarza, by przyjąć Komunię św., czułam jak coś mnie odpycha, ale nie wiedziałam co się dzieje i dlaczego.Zrozumiałam to dopiero na tych rekolekcjach po konferencjach ojca, spowiedzi generalnej,po chrzcie w Duchu Świętym, poprostu Jezus coraz bardziej otwierał mi oczy, bym już do tego nie wracała.
Piszę to, ponieważ chcę pokazać,że Ten, w którego się wpatrujecie w Kościele to Żywy Bóg! On walczy o Ciebie, o mnie i chce wyciągnąć z bagna tego, kto w nim utknął.Mnie wyciągnął, gdy już tonęłam i traciłam nadzieję. Jezus ma moc! I jeśli Go prosisz, nie będzie Ci skąpił swej łaski.
Od spowiedzi i chrztu w Duchu Świętym dostrzegłam, że Pan uzdrowił mnie z moich dolegliwości, od tego czasu nie mam lęków, podchodzę do Ołtarza czytać Jego Słowo ze spokojem w sercu, a do Komunii św.idę z głębokim pokojem, miłością i radością w sercu...To zostało uzdrowione we mnie od razu, ale Jezus zajmuje się wszystkim, On wszystko wie i uzdrowił mnie także z kompleksu niższości (to już było uzdrowienie w czasie, poprzez codzienną Eucharystię, trwanie na modlitwie w ciszy, adorację NS... Pan uzdrawiał we mnie to,co wymagało uzdrowienia). Teraz nie wracam myślami do przeszłości, bo Jezus stwarza wszystko nowe, dał mi nowe życie w Duchu Świętym i teraz tylko On mnie prowadzi.
"Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed Obliczem Twoim". Dz2,28
Do wszystkich, którzy są poranieni, czują się odrzuceni, słabi itd. Idźcie z tym do Jezusa! On ma moc wyciągnąć Was ze wszystkiego. Bóg wybiera słabych ludzi, by w nich objawiła się Jego moc. Jak to powiedziała św.Teresa z Lesieux:
"Bóg, by dokonac rzeczy cudownych, posługuje się najlichrzymim narzędziami"(LT201).
Zachęcam do przeczytania świadectwa o.Jamesa Manjackala- misjonarza, charyzmatyka. Na jego rekol.się nawróciłam.Jego świadectwo pokazuje co może Bóg z człowiekiem, który w oczach ludzi do niczego się nie nadaje i jest przegrany.
Oto link: http://www.jmanjackal.net/pol/polpers.htm


Dzieliłam się świadectwem mojego uzdrowienia ( z czego Jezus mnie wydobył) na kolejnych 2 rekol.z o.Jamesem dla ok.1500 osób, a siłę, by wyjść na środek dał mi Duch Święty, bo sama się dziwiłam,że nie ma we mnie strachu, ale radość i nie mogłam się doczekać kiedy podejdę do mikrofonu oddać Chwałę Panu:).
Ważne jest, by rozpowiadać wszystkie Jego cuda (jak mówi Ps 105,3).
W Ewangelii Łk 17,15-18 czytamy:
"Wtedy jeden z nich widząc,że został uzdrowiony wrócił głośno chwaląc Boga. Upadł na twarz do Jego stóp i dziękował Mu.Był to Samarytanin.Jezus zapytał: 'Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? I nie znalazł się nikt, kto by wrócił oddać chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?' "
Jeśli człowiek doświadczy uzdrowienia Jezusa,nie może tego zachować dla siebie, ale dzieli się doświadczeniem tej łaski, nie dlatego,że jest lepszy od innych (Bóg nie ma względu na osoby- Dz10,34), ale dlatego,by głosić jak wielki jest Bóg! i jak blisko człowieka jest.
Zrozumiałam dlaczego Pan ciągnął mnie na Przystanek Jezus ucząc ewangelizacji, bo tam, gdzie mnie powołuje będę wpatrywac się w Niego w Świętej Hostii i świadczyć o Jego miłości, mocy i chwale, trwając w uwielbieniu, dziękując za otrzymane łaski i wstawiając się za Jego ludem...
"Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi". Dz1,8

Na stronie o.Jamesa są zdjęcia z naszych rekolekcji, zachęcam do obejrzenia:
http://www.jmanjackal.net/places/poznan11.htm
1 z filmików z naszych rekolekcji:
http://www.jmanjackal.net/videos/2011/poznan05.htm

A to link do strony o.Jamesa Manjackala, jest także plan z rekolekcjami na dany rok, zachęcam- warto:)
http://www.jmanjackal.net/pol/pol.htm

Świadectwo z rekolekcji u ss.Klarysek od Wieczystej Adoracji (2009r.)

Siostry Klaryski od Wieczystej Adoracji znam od 2007r.Kiedy to 1-wszy raz pojechałam na rekolekcje,taki zakon był mi zupełnie nie znany,a nawet nie zrozumiały,jak można się zamknąć za kratą na całe życie. Miałam sporo obaw,wątpliwości w dniu wyjazdu,ale zaufałam Panu i pojechałam. Przyznam się,że byłam pod zakonem 3 razy i dopiero za 3-cim razem weszłam ,bo do rekolekcji było sporo czasu,a mi się tam jakoś nie spieszyło :p.Gdy weszłam,wszystkie obawy zniknęły a w sercu zagościł pokój. Jeździłam na różne rekolekcje,ale w klauzurowym zakonie byłam wtedy 1-wszy raz.Na tych rekolekcjach wiele zrozumiałam. Siostry za kratą są szczęśliwe,promieniujące radością,swoim życiem dają świadectwo Miłości Boga.Często spotykamy się z nie zrozumieniem,jak można się zamknąć na całe życie,że to więzień,ale nawet jeśli więzień to tylko z miłości."Fizyczne zamknięcie jest duchowym otwarciem na pełną wolność,radość i szczęście".Siostry zamykają się tam,ponieważ dotknęła je łaska Boża. "Ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym otwiera pełniej na działanie Boga i pozwala pilniej wsłuchiwać się w Jego natchnienia". Rok temu również byłam na takich rekolekcjach i w czasie adoracji Najśw.Sakramentu dostrzegłam swój błąd,który popełniłam,ponieważ dążyłam do czegos za wszelką cenę,nie pytając o to Pana Boga. Jezus wyraźnie pokazał mi to i teraz staram się ciągle Go pytać o wszystko,bo On lepiej wie,co jest dla nas dobre i nie koniecznie wszystko musi iść po naszej myśli.Trzeba być otwartym na wszystkie odpowiedzi Pana Boga.Jego łaska jest tak wielka,że czasem nam sobie to ciężko wyobrazić,jak wiele On może uczynić,gdy człowiek Mu ufa i stawia na 1-wszym miejscu w życiu. W lipcu zakończyły się 3-cie rekolekcje. Dlaczego tam jeżdżę?- ponieważ właśnie tam wiele się nauczyłam...W Kosciele trwa ciągle adoracja Najś.Sakramentu :-),kiedy to,nie tyle my mówimy,ale pozwalamy,by to On mówił do nas.Gdy trwamy przed Jezusem,On pokazuje nam drogę,daje światło... Nikt nie może nam wskazać drogi,bo nikt nas nie przenika poza Bogiem.Czas rekolekcji jest czasem wsłuchiwania się w głos własnego serca,w głos Boga w naszych sercach.Piękne były chwile spędzone z kochanymi Siostrami,młodym,radosnym Ojcem Kapucynem i wspaniałymi koleżankami,a przede wszystkim z Jezusem ukrytym w Najśw.Sakramencie. Te rekolekcje na zawsze pozostaną w moim sercu.Piękne konferencje,prowadzone przez Ojca dawały do myślenia,a cukierki,które nam rozdawał podczas kazania w Kościele,były pyszne . "Jeżeli nie spróbujesz cukierka- nigdy nie dowiesz się jaki ma smak". Czasem w życiu trzeba zaryzykować,spróbować czegoś,bo możemy wiele stracić.Gdybym 1-wszy raz,gdy miałam obawy,nie zaufała Jezusowi i nie pojechała na te rekolekcje- wiele bym straciła.Trzeba wsłuchiwać się w głos serca i iść za pragnieniem mimo obaw,wątpliwości...Nigdy nie jesteśmy sami,zawsze jest Jezus ze swoją łaską. Kiedy Siostry i Ojciec opowiadali nam o swoim powołaniu,widać było jak Jezus prowadzi.Jeśli człowiek jest blisko Niego,jeśli pyta Go co ma robić w życiu,to nie możliwe,by Bóg na to nie odpowiedział.Czasem potrzeba z naszej strony cierpliwości,musimy Mu ufać i nie oddalać się,gdy coś nie poszło po naszej myśli.Bóg kształtuje naszą wiarę,w Nim i z Nim wszystko ma sens. Oprócz modlitw,konferencji(nawet na dworze z mrówkami ),była codz.radosna Eucharystia,prowadziłyśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego,różaniec,dzieliliśmy się świadectwami,a nawet byliśmy na wycieczce,która pozwoliła zrozumieć coś bardzo ważnego.Ostatniego dnia do późnej godz.miałyśmy adorację NS,podczas której były śpiewy,Siostra grała na gitarze.Nie chciało nam się wychodzić z Kościoła.Ten czas rekolekcji byl dla mnie czasem pełnym radości i pokoju. Czas dany Bogu,nigdy nie jest czasem zmarnowanym.Nigdy nie zapomnę tych pięknych chwil,a nawet naszej walki z komarami wieczorem i rozmów do późnych godzin nocnych :p. Troszkę się rozpisałam,ale to i tak mało,jeśli chodzi o Miłość Boga do człowieka.Jeszcze kiedyś "Bóg jest miłością",to były dla mnie tylko słowa,a to różnica: usłyszeć a doświadczyć. Życzę Wam wszystkim,byście doświadczyli tej Miłości Bożej w swoim życiu,pozwolili by Bog mógł działać w Waszym życiu,bo tylko z Nim i w Nim człowiek może tak na prawdę być szczęśliwy :-).

Moja modlitwa

Dziękuję Ci,Panie,że weszłeś do łodzi mojego życia. Teraz płyniemy razem i nawet w czasie sztormu,moja łódź nie utonie,bo Ty jesteś ze mną. O,jak wielka jest miłość Twoja Panie, jak wielkim darem- Twa łaska. Ty otwierasz moje oczy na prawdziwe piękno,pozwalasz bym spojrzała na świat oczami wiary,dotykasz i poruszasz serce,które wypelniasz swoją miłością. Jezu,wiesz,że jestem słabym grzesznikiem,ale Ty mimo wszystko jesteś ze mną.Gdy przychodzi zwątpienie,gdy tonę- Ty podajesz mi rękę,z Twoją pomocą powracam do łodzi,by bezpiecznie płynąć dalej po morzu życia. (16.05.2009r.)